niedziela, 28 lutego 2010

omlet z tofu i warzywami

Tym razem lepsze, niedzielne śniadanie, robione bez pośpiechu. Kończy się ostatni dzień normalnej wegańskiej diety - od jutra witarianizm, przynajmniej do przyszłego weekendu.
Zeszyt z przepisami ma nową sekcję - "Raw"- blogi witariańskie przejrzane, warzywa i owoce kupione. Jutro więc zacznę dzień od pysznego koktajlu z owoców, a potem będzie coraz lepiej.

Postaram się pisać tu codziennie podczas tego eksperymentu - będzie to swoisty dziennik procesów, którym będzie podlegać moje ciało, samopoczucie, podejście do odżywiania.

Omlet z tofu i warzywami

kostka naturalnego tofu
1/4 kostki drożdży
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 łyżki mąki pszennej
4 łyżki mleka sojowego naturalnego
olej do smażenia
sól, słodka papryka, curry lub kurkuma

Wszystko zmiksować, smażyć omlet na oleju z obu stron na brązowo. Trochę się rozpada przy przewracaniu, ale z pewnością osoby bardziej zwinne niż ja spokojnie przeniosą go na talerz w jednym kawałku.

Do omletu - podsmażona zielona papryka z fasolą i ziołami, kawałki avocado, zielone oliwki, czarna kawa.

piątek, 26 lutego 2010

śniadanie, zupa z nerkowców i pieczone ziemniaki

Od poniedziałku mam w planach rozpoczęcie tygodnia witariańskiego, co oznacza, że przez weekend będę się opychać ponad miarę i nie wychodzić z kuchni. A potem - zimne zupy z miksowanych surowych warzyw, sałatki, orzechy, kiełki, może jakieś witariańskie słodycze, mleko z migdałów...inny świat, który bardzo chętnie odkryję.

Na fali hype'u na prezentowanie śniadań na wegańskich blogach pokażę wam moje sprzed kilku dni.

Nic szczególnego - tosty z sojowym majonezem ( element ciepły), wegańskie nuggetsy ( białko), mandarynka i zielone oliwki ( element surowy), sojowy jogurt truskawkowy ( coś słodkiego na koniec). Do tego - niestety, niestety! - czarna kawa.
Przyłączam się do apelu - jedźcie śniadania! Naprawdę dzień warto zacząć od czegoś ciepłego i wypełniającego żołądek ( tofucznica, omlet, placki) i surowego ( owoce, sałatka czy choćby oliwki właśnie).
Wczorajszy obiad, prosty i trochę już wiosenny. Pocięte na ćwiartki ziemniaki podpiekłam na blasze z przyprawą go warzyw z grilla, słodką papryką i czubrycą czerwoną.
Do tego sałatka, którą mogłabym jeść codziennie do końca życia - sałata, pomidor, ogórek, oliwki, oliwa, musztarda.


Na koniec chciałabym pokazać wam zupę, którą właśnie sparzyłam sobie język - ale i tak jest smaczna.
Zupa pieczarkowo-ziemniaczana z nerkowcami

1 szkl. nerkowców
1 ząbek czosnku
sok z połowy cytryny
15 pieczarek ( dałam 6 dużych)
2 ziemniaki
sól, pieprz, wegańska kostka bulionowa ( dałam łyżeczkę jarzynki z solą morską)

Orzechy, sok z cytryny i czosnek zalać wrzątkiem do poziomu orzechów i odstawić na 30 minut.
Pieczarki drobno pokroić i podsmażyć na oleju, posolić, dusić, aż puszczą sok. Zalać wodą lub bulionem, dodać pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotować do miękkości ziemniaków - ok 20 minut.
Nerkowce z wodą zmiksować, pastę wlać do zupy, podgrzać całość, ale nie gotować.
Jeść z tostami.

środa, 24 lutego 2010

szybkie brownie z serkiem z tofu

Przepis za blogiem http://ilovetofu-cb.blogspot.com/.

Pierwszy raz robiłam brownie, i to w dodatku pod presją czasu i efektu, bo chciałam dobrze wypaść, a bardzo się denerwuję, gdy mam olśnić kogoś potrawą, która dla mnie też jest nowa i gotuję ją pierwszy raz.
Ale udało się cudownie, serek też wyszedł smaczny.
Żeby było zabawniej, po dwóch dniach zrobiłam brownie znowu, już w komfortowych warunkach i bez pośpiechu, w zabałaganionej atmosferze własnej kuchni przy dźwiękach crust punka - i wyszedł mi niedopieczony glut.
Life is a surprise.

Brownie
  • 1,5 szkl. mąki pszennej
  • 1 szkl. wody
  • 1,5 szkl. cukru (miałam brązowy
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 szkl. ciemnego kakao
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Do środka - wegańska polewa czekoladowo-orzechowa, w moim przypadku z Tesco, taka w niebieskim opakowaniu. Dobra rada - nie dawajcie jej, jeśli jesteście uczuleni na orzechy. Nie było napisane, jakie orzechy są w składzie i po zjedzeniu brownie zaczął mi się uczuleniowy katar i uczucie duszności.

Serek :
  • 1 opakowanie tofu naturalnego
  • 1/2 szkl. mleka sojowego waniliowego
  • 3 łyzki cukru pudru
  • 1 łyzeczka soku z cytryny
  • kilka kropel esencji waniliowej
Zmiksowałam wszystko, oprócz cytryny, której nie miałam - serek wyszedł odrobinę mdły, ale i tak smaczny.

Sposób podania : pokroić brownie na prostokąty ( 30 minut po wyjęciu z piekarnika, nie wcześniej), każdy smarować konfiturą ze śliwek i kakao, na to nakładać łyżeczką serek.

ciemne zdjęcie, ale innym nie dysponuję.

sobota, 20 lutego 2010

zielona zupa i blog tygodnia

Moim blogiem tygodnia jest szalenie inspirujący blog wegetariański - ale z dużą ilością wegańskich przepisów - http://kaszaprodzekt.blogspot.com/.
Autorka twórczo wykorzystuje różne rodzaje kasz i ziaren, nie boi się mało popularnych połączeń i nieznanych warzyw, a jedną z jej inspiracji są kuchnie regionalne, których bogactwo stara się eksplorować i przekładać charakterystyczne dla nich przepisy na język weganizmu.

A oto dwa przepisy z Kasza Prodżekt, w moim wykonaniu.

Zupa pietruszkowo-fasolowa ( czyli koniec z czerwonymi zupami)


3 łyżki oleju
1 cebula
300 g pietruszki
1 łyżeczka mąki
1,5 l bulionu wegetariańskiego lub wody
3 pokrojone w kostkę ziemniaki
gałka muszkatołowa
150 ugotowanej białej fasoli ( 1 puszka)
sól i pieprz
nać pietruszki do posypania

Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na tłuszczu. Dodać starte na tarce korzenie pietruszki i smażyć kilka minut.
Dodać łyżeczkę mąki, wymieszać. Wlać bulion. Dodać ziemniaki, fasolę, doprawić gałką, solą i pieprzem. Gotować, aż ziemniaki będą miękkie. Posypać natką.



Zupa jest pyszna - fasola, ziemniaki i pietruszka ciekawie ze sobą współgrają. Nigdy nie robiłam zupy z taką ilością pietruszki, a okazuje się, że warto. Od siebie dodałam estragon, zamiast gałki, bo zupa bez ziół niespecjalnie mi odpowiada.

Druga potrawa to sałatka z pęczaku.

Uwielbiam pęczak - to kasza, która szybko się gotuje, a przy tym jest mało absorbująca i trudno ją rozgotować, nawet gdy się o niej zapomni ( chociaż ja potrafię zapomnieć o wszystkim, ale nie o potrawie, którą akurat gotuję). Zaletą pęczaku jest też fakt, że pasuje zarówno do słonych, jak i do słodkich potraw - jadłam go z różnymi sosami, ale też z rodzynkami i jabłkami.
Pierwszy raz jednak łączyłam go z rzeczami kwaśnymi - efekt całkiem niezły.

pęczak - 1 szklanka
oliwki czarne i zielone
kilkanaście kaparów
3 ogórki kiszone
sól, zioła prowansalskie
2 łyżki oliwy

Ira pozdrawia - jedyna kotka na świecie, która wzgardziła własnoręcznie uszytą przeze mnie zabawką, wykonaną ze skarpetki wypełnionej kocimiętką. A podobno koty za tym szaleją.

wtorek, 16 lutego 2010

wegańska stefanka

Przepis ściągnęłam od Maddy z http://mniammniamvege.blogspot.com/. Miałam dziś wizytę rodziców, którzy lubią słodkie rzeczy, a nie chciało mi się piec, więc machnęłam ciasto bez pieczenia.

Jest smaczniejsze, niż się spodziewałam - wiórki kokosowe nadają kremowi lekkości, i wcale nie smakuje kaszą manną. Zamiast daktyli dałam rozgotowane rodzynki, zmiksowane z mlekiem sojowym.

Polewa to półtorej gorzkiej czekolady, rozpuszczone w kąpieli wodnej z paroma łyżkami wody i posypane wiórkami. pięknie zastyga.

Oprócz tego prezentuję mało wyjściowe, ale pyszne bułki z pastą słonecznikową własnej roboty.

piątek, 12 lutego 2010

bliny ziemniaczane

Bliny to danie litewskie, podobne trochę do naszych placków ziemniaczanych, ale z dodatkiem drożdży. Do ich przyrządzenia używa się surowych ziemniaków. Można je zrobić także na słodko i jeść z konfiturami, ale wersja drożdżowo-cebulowo-ziemniaczana z podsmażonymi pieczarkami jest sto razy lepsza.

10 surowych ziemniaków
2 cebule
5 dag drożdży (pół kostki)
szklanka mąki pszennej
sól
szklanka wody

Ziemniaki zetrzeć na tarce, nie odciskać. Cebule pokroić w kostkę. Zrobić rozczyn z drożdży z odrobiną cukru i ciepłej wody. Połączyć z ziemniakami, cebulą i mąką, wymieszać i wyrobić ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce - przepis mówi, że "na kilka godzin", ale bez przeginania, u mnie wystarczyła godzina na kaloryferze. Smażyć na oleju na złoto.

Przepis pochodzi z książki "700 przepisów kuchni wegańskiej".

Smażą się.

Gotowe, z podsmażonymi lekko pieczarkami.

wtorek, 9 lutego 2010

pizza hawajska i zupa z ciecierzycy

Od stu lat nie jadłam pizzy hawajskiej z szynką, z wiadomych względów, a robienie jej z szynką sojową jakoś mnie nie pociągało. Brak jakiejkolwiek szynki i w ogóle słonego akcentu spowodował, że moja wegańska pizza hawajska jest zbyt słodka, ananas i pomidory przytłumiły resztę smaków.
Ale jest to i tak coś nowego, bo zwykle poruszam się wytartym szlakiem fasola-kukurydza-oliwki.

Pizza

1/2 kostki drożdży
mąka woda
łyżka oleju
cukier

Rozrobić drożdże, zagnieść ciasto, odstawić do wyrośnięcia i uważać, żeby kot nie zrzucił go z kaloryfera! ( u mnie spadło, ale i tak wyrosło).

Na wierzch : koncentrat, zioła prowansalskie, czarne oliwki, seler tarty ze słoika, pocięty na kawałki ananas, 1/2 puszki kukurydzy, trzy pocięte ząbki czosnku, ketchup, majonez sojowy.


Zupa z tofu i ciecierzycy, czyli dalsza eksploracja krainy soi, zgodnie z przepisami z mojej lektury do poduszki.

1 cebula
2 ząbki czosnku
szklanka ugotowanej ciecierzycy
2 starte marchewki
pół kostki tofu rozgniecionego widelcem
sos sojowy
olej
oregano
1 litr bulionu wege ( zrobiłam z eko przyprawy z solą morską)
200g przecieru pomi lub 125 ml soku pomi lub 3 pomidory

Posiekaną cebulę i czosnek przesmażyć na złoto. Dodać marchew i tofu, oregano, wlać bulion, gotować 15 minut. Po tym czasie wrzucić pomidory lub przecier i ciecierzycę, gotować 10 minut, doprawić sosem sojowym.
1 szklankę zupy zmiksować i połączyć z resztą. Książka poleca ozdobienie zupy smażonym szpinakiem, paskami tofu i całymi ziarnami cieciorki, ale darowałam sobie ten barokowy przepych.

Kolejna pomarańczowa zupa...ale naprawdę dobra. Następnym razem zrobię zieloną!

sobota, 6 lutego 2010

kraina tofu, pomidorówka i śniadanie

Dalej przedzieram się przez przepisy z "Zaskakującego tofu", które powinno raczej nazywać się "zajebiste tofu" - książka jest świetna, receptury udane i niezbyt skomplikowane ( nie trzeba mieć w szafce liści kaffiru i nasion kozieradki zbieranych na północnych stokach Himalajów), zdjęcia piękne. Sponsorem - nie cierpię tego słowa, ale oddaje ono stan faktyczny - książki jest Polsoja, więc tofu ( które występuje w każdym przepisie) ma gramaturę 180 g, tak jak kostki tofu tej firmy. I to jest ok, nie trzeba kombinować, ile to jest np. 330 g tofu.

Wczoraj zrobiłam kotleciki z brokułów i tofu.

brokuły
posiekana dymka
kostka tofu
ząbek czosnku ( dałam dwa)
1 cebulka
imbir, sól, pieprz
125 ml wody
125 ml mleka soj. naturalnego
2 łyżki mąki kukurydzianej
1 łyżka mąki ryżowej ( nie miałam)
2 łyżki octu
olej do smażenia ( ale ja ostatnio smażę na tłuszczu palmowym, polecam)

Brokuły pokroić. Rozgrzać olej, wrzucić dymkę i czosnek, podsmażyć, włożyć brokuły, imbir, pieprz i sól, wlać wodę i ugotować do miękkości. Odlać wodę, utłuc widelcem i ostudzić.
Tofu zmiksować z mlekiem sojowym, octem, solą i mąkami. Połączyć z brokułami i schłodzić przez 30 minut.
Formować kotlety - u mnie masa była nie dość gęsta, musiałam dodać dwie łyżki bułki tartej - obtaczać w mące kukurydzianej, smażyć na brązowo.
Te kotlety są cudowne - brokuły wcale nie dominują nad wiodącym smakiem, bardzo wyraźnie czuć tofu, które w połączeniu z przyprawami smakuje jak twaróg. Skórka jest gruba i chrupiąca, ale w środku czeka miękka, pachnąca ziołami, delikatna zawartość.

Zamiast banalnych ziemniaków lub ryżu zrobiłam do nich puree z białej fasoli, według książki "Warzywny rock n'roll"( jedna z głupszych nazw, ale książka ok).

4 szklanki fasoli ( pewnie ze 3 puszki, ale ja miałam namoczoną na noc i ugotowaną fasolę Jaś)
2 zęby czosnku
tymianek lub rozmaryn
woda
oliwa lub olej
sól

Fasolę wrzucić do garnka z gorącą wodą i olejem, pogotować aż zacznie się rozpadać, posolić, dodać zioła, zmiksować lub utłuc.

Do tego sałatka - miks sałat, ogórek, pomidorki koktajlowe, czarne oliwki, musztarda, oliwa.


Pomidorówka z łazankami to kolejna zupa, którą warto jeść zimą. Uwielbiam potrawy o wesołych kolorach, a moje talerze i miski też muszą być jaskrawe.

puszka pomidorów
słoiczek koncentratu pomi ( 180-200g)
natka pietruszki
50 g suchego makaronu łazanki ( lub innego)
woda
olej
sól
sok z cytryny

Wszystko oprócz makaronu wrzucamy do gara, gotujemy 20-30 minut, pod koniec dorzucamy łazanki ( lub gotujemy je oddzielnie i łączymy z zupą), zakrapiamy sokiem ( pozwoli onz atrzymać zupie piękny kolor).

Proste i smaczne.


I zimowe śniadania - chleb orkiszowy z pastą z zielonego groszku.

puszka groszku
trzy łyżeczki musztardy
szczypta soli

Zmiksować, dodać pokrojony ogórek kiszony, smarować kanapki lub tosty.


I nudne dziesiejsze śniadanie - rogalik z makiem posmarowany sojowym majonezem, resztki wczorajszej sałatki, banan, mleko sojowe czekoladowe.


I kotka, bo prawie wszystkie wegańskie blogerki mają koty:)

czwartek, 4 lutego 2010

cudowne zimowe śniadania i zapiekanka prowansalska

Luty jest miesiącem, w którym mam zamiar odbyć mój tradycyjny tydzień witariański. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze trochę, bo za zimno, za dużo śniegu wszędzie, w butach, w kieszeniach, w kapturze. organizm woła o ciepłe zupy, fasolę i pieczywo.
zlikwidowano mi targ warzywny pod oknem, nie wiem dlaczego, zakaz handlu w tym miejscu chyba nie zaczął obowiązywać, bo baby z kapciami i facet z papierem toaletowym twardo trwają na swych stanowiskach. a z warzyw jest jedna skromna kobieta z pomarszczonymi jabłkami. taka sytuacja trwa już miesiąc, może za zimno?

Okrężną drogą dochodzę do tematu wegańskich zimowych śniadań. Po pierwsze, organiczne czekoladowo-orzechowe musli z mlekiem sojowym. Pyszne. Wszystkie składniki pochodzą z upraw eko, słodzone jest cukrem trzcinowym, i pierwsza łyżka powoduje myśl "coś mało słodkie". Potem dopiero docenia się prawdziwy, nieprzytłumiony cukrem i polepszaczami smak orzechów i płatków.
Po drugie, grzanki z majonezem i suszonymi pomidorami, plus szklanka mleka sojowego i ciasto z kremem autorstwa Magdy.

I świetny obiad - zapiekanka prowansalska według książki "Zaskakujące tofu". Miałam na początku mieszane uczucia co do tej książki, ale stwierdzam, że przepisy faktycznie się udają. Trzeba wspierać takie inicjatywy.

Nie będę tu powielać przepisu, wielu wegan na pewno ma tę książkę. W skład zapiekanki wchodzą : ziemniaki, cukinia ( skandalicznie droga o tej porze roku!), koktajlowe pomidorki, zioła i "serek" z tofu na wierzchu. Nie dajcie się zwieść zdaniu, że trzeba ją piec "około 30 minut". Po pół godzinie ziemniaki były nadal twarde. Piekłam 70 minut, więc wcale nie jest to szybka potrawa.

poniedziałek, 1 lutego 2010

sambar i falafele

Sambar to indyjska zupa z czerwonej soczewicy, warzyw i tamaryndy. Jadałam ją często na studiach w barze Momo w Krakowie, bo była najtańsza, bardzo gęsta i smaczna.

Nie udało mi się idealnie odtworzyć tego smaku, ponieważ nie chciało mi się lecieć do Piotra i Pawła po pastę tamaryndową ( ale wiem, że tam jest, i nawet kosztuje ok. 6 zł, więc nie tak źle).

szklanka czerwonej soczewicy
1 cebula lub 2 dymki
puszka pomidorów
3 małe ziemniaki
ewentualnie marchewka
przyprawy : sól, sambar masala lub po kolei : imbir, kmin rzymski, pieprz, chili, kolendra.
olej
woda
sok z cytryny lub pasta z tamaryndy

Soczewicę ugotować z odrobiną soli. Gdy zacznie mięknąć dodać pokrojoną cebulę, marchew i ziemniaki. Doprawić. Gotować do miękkości - ok. 40 minut. Zupa ma być lekko kwaśna, więc pod koniec gotowania należy wcisnąć sok z połowy cytryny lub dodać łyżeczkę pasty z tamaryndy.

Jeśli obiad miał pozostać w kręgu egzotycznych inspiracji, to na drugie musiały być falafele z sosem sezamowym z tahini.

300 g suchej cieciorki
mąka kukurydziana
natka pietruszki
1 mała cebula
przyprawy dowolne : warto starać się uzyskać arabski smak, ale ja z braku lepszych opcji dałam przyprawę do gyrosa i nawet pasowało

Cieciorkę namoczyć na kilka godzin, ugotować do miękkości ( max. godzina). Zmiksować ją z natką, cebulą i przyprawami. Masa ma być sucha! Zagęścić ją mąką kuku, formować małe kulki i smażyć na niedużej ilości oleju ( nie mogą w nim pływać, bo zaczną się rozpadać).
To tylko jeden ze sposobów robienia falafeli - można też z surowej ciecierzycy : moczymy całą noc, po czym od razu miksujemy i smażymy, bez gotowania. Surowe są inne, przede wszystkim w konsystencji, ale ja wolę z cieciorki gotowanej.

Różne są też sposoby podawania tych kotlecików - najbardziej rozpowszechniony to zrobienie sobie arabskiego fast foodu, czyli włożenie kilku do pity lub podgrzanej bułki, polanie sezamowym sosem i umieszczenie tam surowych warzyw. Uwielbiam takie obiady, ale wczoraj nie starczyło mi energii na nic poza usmażeniem samych kotletów, więc...zjadłam je na talerzu z sosem i żytnim chlebem.
Elementy polskie i arabskie w jednym posiłku.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...