niedziela, 7 listopada 2010

zupka chińska

Oczywiście nie jadam typowych zupek chińskich, przeładowanych glutaminianem sodu i inozynianem, który nie jest nawet wegański. Czasem podczas zakupów zaglądam do koszyków ludziom, albo patrzę, co wykładają na taśmę przy kasie, i przeraża mnie, jak wiele osób kupuje takie zupki albo zupy w proszku firmy Knorr czy innego potentata spożywczego, którego wyroby nawet nie leżały przy prawdziwych warzywach. Tak, zupki chińskie są pewnie tanie (ok. 1 zł na porcję), ale, po pierwsze, skrajnie niezdrowe, po drugie nie mają prawie żadnej wartości odżywczej, a po trzecie i ostatnie - za 1 zł mogę nagotować gar zupy warzywnej dla całej rodziny, zrobiony z tanich warzyw prosto z targu.
Jedyne, co pewnie przemawia na korzyść takich zupek to szybkość przygotowania - zalewamy wodą i jest. Ale zupę własnego wyrobu można zamrozić i w kolejne dni odgrzewać, co też zajmie tylko kilka minut...

Syf z kolorowego opakowania nie ma nic wspólnego z "chińszczyzną", ale prawdziwe chińskie zupy istnieją! Oto moja wariacja.

ZUPA CHIŃSKA

dwie garście zielonej fasolki ( zamroziłam latem i teraz jak znalazł)
2 marchewki
5 dużych pieczarek
sos sojowy
imbir, chili
100 g tofu
1 cebula

Marchew i cebulę podsmażamy pokrojone na oleju. Dodajemy fasolkę i posiekane pieczarki, dolewamy k. 0,75 litra wody, dosypujemy imbiru i chili. Gotujemy do miękkości warzyw.
Tofu kroimy w kostki i obsmażamy na złoto i chrupiąco na patelni. Pod koniec gotowania dodajemy je do zupy, doprawiamy całość sosem sojowym.

12 komentarzy:

  1. Zupek błyskawicznych też nie jem. Wole sobie zrobić swoje - taniej i zdrowiej przede wszystkim. Kiedyś do pracy kupiłem sobie kilka gorący kubków knorra (pomidorowa z makaronem - o dziwo nie było chemii, tylko że produkt zawierał białka jaj). Po wypiciu stwierdziłem, że lepiej zjeść kanapę i czymś popić niż "raczyć się" tak bardzo przetworzonym żarciem. Nigdy więcej.

    Na Evergreenie można kupić wegańskie? (na pewno wegetariańskie) zupki chińskie produkcji czeskiej :P. Bez glutów i innego typu shitu. Kupiłem je jadąc na wycieczkę do Krakowa. Nie miałem w ogóle czasu gotować, więc były wybawieniem ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. inozynian sodu wcale nie musi być niewegański, np. w zupkach vifona jest otrzymywany z tapioki. Nie zmienia to faktu, że to niezdrowe, ale czasem (paradoksalnie wegański) "kurczak złoty" jest niezastąpiony, gdy nie ma czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zawsze wiadomo, z czego jest inozynian, więc po prostu nie jem go, zakładam, że jest nie ok.
    A zamiast "złotego kurczaka" wolałabym zjeść bułkę czy pomidora:)

    OdpowiedzUsuń
  4. prawdziwie chińska, no i kolor taki fajny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Knorr należy do koncernu Unilever (to tak na marginesie)

    OdpowiedzUsuń
  6. dodałabym jeszcze odrobinę miso, zupek "chińskich" nie jadam i w ogóle mnie do nich nie ciągnie, a o dziwo wiele osób się po prostu nimi zajada... pewnie mają znieczulone kubki smakowe taką ilością soli i glutaminiamu sodu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale musze powiedzieć że najlepszę są Winiary.

    OdpowiedzUsuń
  8. Amino tez niczego sobie. Wczoraj jadłem rosół. Jest ok makaron bardzo smaczny. Zalana wodą 4 minuty i mozna spokojnie zjeść. Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
  9. Winiary to nestle, a nestle to kolejny szajz

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale te wszystkie rosołki Amino i Winiary nie są przecież wegańskie. Oczywiście kawałki mięsa tam nie pływają, ale zawierają tłuszcz kurzy, nie mówiąc o inozynianie czy glutaminianie.
    Nie dla mnie więc:)
    A wegański rosół da się ugotować!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj robię podobną, inspirowaną Twoją :) Nie robiłam wcześniej tak w zupie, że podsmażałam najpierw warzywa, dziś spróbuję

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...