czwartek, 17 czerwca 2010

tajemnicza fasolka szparagowa

Tajemnicza, bo z kozieradką. Post będzie w ogóle pełen tajemnic, gdyż znienacka zniknęły z dysku zdjęcia potraw z ostatnich dni, przyszykowane już do umieszczenia na blogu. Domyślam się, skąd to zamieszanie i wyciągnę w swoim czasie konsekwencje, a tymczasem...





Fasolkę podsmaża się na skomplikowanej mieszance przypraw, m.in. sezamie, kozieradce właśnie, kolendrze, chili i kurkumie. Do tego sałatka i brązowy ryż.

Od kilku dni chodzę na szkolenie, na którym "catering" ogranicza się do napojów i pączka lub drożdżówki dziennie. Oczywiście tego nie jem, ale że spędzam tam 6-7 godzin dziennie, zaczęłam gotować sobie i nosić wegańskie żarcie.
W plastikowym pudełku mam makaron z sosem pomidorowym i oliwkami, albo sałatkę, do tego banana, jabłko czy ciasto upieczone specjalnie na tę okazję.
Usłyszałam parę typowych komentarzy typu "Ja bym się tym nie najadła", "Ja bym tak nie mogła", "A ryby jesz?" - ale generalnie idzie ku lepszemu. Większość osób wiedziała co to weganizm, tylko jedna odmówiła spróbowania mojego banana bread.
A najlepsze jest to, że po paru dniach zauważyłam, że inni też zaczęli przynosić domowe jedzenie, rzecz jasna niewegańskie, ale zawsze...lepsze to, niż siedzieć do 15 o jednym pączku albo dać zarobić sklepowi na dole, zaopatrując się w colę i chipsy.

Więc pierwsza runda dla mnie! ( i dla weganizmu).

5 komentarzy:

  1. podoba mi się ta przyprawowa mieszanka.. brzmi pysznie

    OdpowiedzUsuń
  2. A czemu sie dziwisz. Ja juz przestalam. Nie jestem wege, ale nietolerancja naszego spoleczenstwa jest straszna. Na szczescie kiedy zaczelam nosic do pracy obiady w pojemniku to kolezanki dostosowaly sie do mnie i tez zaczely. Nieodmiennie sa ciekawe co tak ladnie pachnie, kiedy udaje sie na sniadanie.
    Sa natomiast grupy ludzi, ktorzy codziennie w sklepiku kupuja to samo: bulke, drozdzowke, jogurt (owocowy, slodzony a jakze, chemiczny), soczek. To daje jakies 5-6 zl. Pomnozyc to przez 20 dni roboczych w miesiacu to mamy 100 zl na niezdrowe sniadania. Mentalnosci sie zmienic nie da

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny pomysł na taką fasolkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie pojmę teorii głoszącej, że "warzywami nie można się najeść". właśnie warzywami można do wypęku, smacznie, co chwilę inaczej, mnożyć by zalety. pozdrawiam, Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  5. ...a napojem i pączkiem z cateringu się najedzą? hehe. współczuję takim ludziom :)

    a właśnie się zastanawiałam co można z fasolką zrobić oprócz tego, że ugotować ;P

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...