piątek, 12 marca 2010

zimny marzec i normalne posiłki

Normalne, czyli nareszcie nie surowe...Następnym razem muszę podejść do tematu surowej diety bardziej kompleksowo i na pewno wybrać odpowiedni moment.
Na razie, narzekając na mroźną wiosnę i ohydne przeziębienie, wracam radośnie do wegańskiego gotowania, które obecnie wydaje mi się szczytem wyrafinowania i daje nieograniczone możliwości.

Znana już z bloga "ryba z selera" - udoskonalona, bo z przyprawą do ryb, obtoczona dodatkowo w mące kukurydzianej. Do tego brązowy ryż, buraczki i ogórek.

Dzisiaj na śniadanie była tofucznica z pieczarkami plus dwie kromki pełnoziarnistego chleba podpieczone w tosterze.

Zaczyna się weekend, więc planuję mnóstwo czasu spędzić w kuchni, co może się udać, zwłaszcza że jestem chora i nie zamierzam miotać się po mieście. Oby udało mi się zrealizować choć połowę zamierzeń...

4 komentarze:

  1. Powodzenia, trzymaj sie ciepło:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta rybka. Czuć seler? Możesz napisać coś więcej o tej przyprawie?

    OdpowiedzUsuń
  3. :D A można przepis na "rybę" prosić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oto przepis:

    1 seler bulwiasty obrać, pociąć na plastry 1-1,5 cm grubości i ugotować do miękkości w wodzie z solą lub przyprawami.
    Wyłowić, obtoczyć w przyprawie do ryb, mące kukurydzianej i bułce tartej ( w takiej kolejności), smażyć na oleju na chrupko.

    Przyprawa jest firmy CYKORIA i kosztuje 69 groszy.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...