sobota, 20 lutego 2010

zielona zupa i blog tygodnia

Moim blogiem tygodnia jest szalenie inspirujący blog wegetariański - ale z dużą ilością wegańskich przepisów - http://kaszaprodzekt.blogspot.com/.
Autorka twórczo wykorzystuje różne rodzaje kasz i ziaren, nie boi się mało popularnych połączeń i nieznanych warzyw, a jedną z jej inspiracji są kuchnie regionalne, których bogactwo stara się eksplorować i przekładać charakterystyczne dla nich przepisy na język weganizmu.

A oto dwa przepisy z Kasza Prodżekt, w moim wykonaniu.

Zupa pietruszkowo-fasolowa ( czyli koniec z czerwonymi zupami)


3 łyżki oleju
1 cebula
300 g pietruszki
1 łyżeczka mąki
1,5 l bulionu wegetariańskiego lub wody
3 pokrojone w kostkę ziemniaki
gałka muszkatołowa
150 ugotowanej białej fasoli ( 1 puszka)
sól i pieprz
nać pietruszki do posypania

Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na tłuszczu. Dodać starte na tarce korzenie pietruszki i smażyć kilka minut.
Dodać łyżeczkę mąki, wymieszać. Wlać bulion. Dodać ziemniaki, fasolę, doprawić gałką, solą i pieprzem. Gotować, aż ziemniaki będą miękkie. Posypać natką.



Zupa jest pyszna - fasola, ziemniaki i pietruszka ciekawie ze sobą współgrają. Nigdy nie robiłam zupy z taką ilością pietruszki, a okazuje się, że warto. Od siebie dodałam estragon, zamiast gałki, bo zupa bez ziół niespecjalnie mi odpowiada.

Druga potrawa to sałatka z pęczaku.

Uwielbiam pęczak - to kasza, która szybko się gotuje, a przy tym jest mało absorbująca i trudno ją rozgotować, nawet gdy się o niej zapomni ( chociaż ja potrafię zapomnieć o wszystkim, ale nie o potrawie, którą akurat gotuję). Zaletą pęczaku jest też fakt, że pasuje zarówno do słonych, jak i do słodkich potraw - jadłam go z różnymi sosami, ale też z rodzynkami i jabłkami.
Pierwszy raz jednak łączyłam go z rzeczami kwaśnymi - efekt całkiem niezły.

pęczak - 1 szklanka
oliwki czarne i zielone
kilkanaście kaparów
3 ogórki kiszone
sól, zioła prowansalskie
2 łyżki oliwy

Ira pozdrawia - jedyna kotka na świecie, która wzgardziła własnoręcznie uszytą przeze mnie zabawką, wykonaną ze skarpetki wypełnionej kocimiętką. A podobno koty za tym szaleją.

2 komentarze:

  1. mój kot też nie reaguje na kocimiętkię - waleriana to co innego ;)

    dokładnie za to samo cenię KaszaProdżekt! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja chętnie zaglądam na ten blog

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...