poniedziałek, 1 lutego 2010

sambar i falafele

Sambar to indyjska zupa z czerwonej soczewicy, warzyw i tamaryndy. Jadałam ją często na studiach w barze Momo w Krakowie, bo była najtańsza, bardzo gęsta i smaczna.

Nie udało mi się idealnie odtworzyć tego smaku, ponieważ nie chciało mi się lecieć do Piotra i Pawła po pastę tamaryndową ( ale wiem, że tam jest, i nawet kosztuje ok. 6 zł, więc nie tak źle).

szklanka czerwonej soczewicy
1 cebula lub 2 dymki
puszka pomidorów
3 małe ziemniaki
ewentualnie marchewka
przyprawy : sól, sambar masala lub po kolei : imbir, kmin rzymski, pieprz, chili, kolendra.
olej
woda
sok z cytryny lub pasta z tamaryndy

Soczewicę ugotować z odrobiną soli. Gdy zacznie mięknąć dodać pokrojoną cebulę, marchew i ziemniaki. Doprawić. Gotować do miękkości - ok. 40 minut. Zupa ma być lekko kwaśna, więc pod koniec gotowania należy wcisnąć sok z połowy cytryny lub dodać łyżeczkę pasty z tamaryndy.

Jeśli obiad miał pozostać w kręgu egzotycznych inspiracji, to na drugie musiały być falafele z sosem sezamowym z tahini.

300 g suchej cieciorki
mąka kukurydziana
natka pietruszki
1 mała cebula
przyprawy dowolne : warto starać się uzyskać arabski smak, ale ja z braku lepszych opcji dałam przyprawę do gyrosa i nawet pasowało

Cieciorkę namoczyć na kilka godzin, ugotować do miękkości ( max. godzina). Zmiksować ją z natką, cebulą i przyprawami. Masa ma być sucha! Zagęścić ją mąką kuku, formować małe kulki i smażyć na niedużej ilości oleju ( nie mogą w nim pływać, bo zaczną się rozpadać).
To tylko jeden ze sposobów robienia falafeli - można też z surowej ciecierzycy : moczymy całą noc, po czym od razu miksujemy i smażymy, bez gotowania. Surowe są inne, przede wszystkim w konsystencji, ale ja wolę z cieciorki gotowanej.

Różne są też sposoby podawania tych kotlecików - najbardziej rozpowszechniony to zrobienie sobie arabskiego fast foodu, czyli włożenie kilku do pity lub podgrzanej bułki, polanie sezamowym sosem i umieszczenie tam surowych warzyw. Uwielbiam takie obiady, ale wczoraj nie starczyło mi energii na nic poza usmażeniem samych kotletów, więc...zjadłam je na talerzu z sosem i żytnim chlebem.
Elementy polskie i arabskie w jednym posiłku.

4 komentarze:

  1. Zupka pyszna, a za przepis na falafele dziękuję, bo dawno czaję się, żeby je zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sambar wygląda bardzo apetycznie. Falafele mi osobiście się przejadły :P

    OdpowiedzUsuń
  3. w kuchni indyjskiej bardzo ważne jest przygotowywanie przypraw - nic o tym nie piszesz? Czy prażymy przyprawy do smabaru? Kiedy je dodajemy?

    OdpowiedzUsuń
  4. tak, prażę przyprawy na oleju w kolejności podanej w przepisie ( jeśli zastępuję garam masalę konketnymi przyprawami) przez jakieś 30 sekund, dłużej nie, bo się spalą. potem wlewam do zupy.
    Do falafeli przyprawy po prostu wsypuję do masy.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...