poniedziałek, 30 listopada 2009

serek z nerkowców, bułki i Cykloza

Dziś pora na serek z nerkowców, przepis na który już dawno ściągnęłam z bloga "Śmierć kanapkom", ale zrealizowałam go dopiero teraz.

10 dag nerkowców niesolonych
1/2 cebuli
1 ząb czosnku
garść pokrojonej natki pietruszki
1/2 szklanki wody
sol i pieprz

Wszystko zmiksować i wstawić do lodówki, by zgęstniało. Jeść z bułkami własnej roboty, oliwkami i pomidorami.

Bułki oliwkowe były swego czasu prezentowane na blogu co i rusz, więc nie będę was nimi zanudzać. Są pyszne - chrupiące, pachnące ziołami i łatwe do zrobienia.


Weekend spędziłam w Warszawie. Odwiedziłam tam wegańską kawiarnię Cykloza przy ul. Hożej 62.
Jadłam sernik z tofu i piłam najsmaczniejsze na świecie cappuccino na mleku sojowym, ze świetną pianą. Specjalnie dla was zrobiłam zdjęcie.

środa, 25 listopada 2009

wyróżnienia i inne cuda


Dziękuję http://wegetarianka.blox.pl/html za wyróżnienie mojego bloga. Za to samo dziękuję również http://czcicielkasoi.blogspot.com. Miło, że ktoś docenia mój chaos kuchenny i moje pomysły.

Moje wyróżnienia idą do :
1. Zgodnie z przewidywaniami wielka trójca wegańskiego gotowania : http://ciekawesniadanie.blogspot.com/
2. http://ilovetofu-cb.blogspot.com/
3. xvegeliciousx.blogspot.com.
4. I dalej - moja ulubiona ostatnio Isadora http://kuchenne-fantazje.blogspot.com/
5. Zajebista Olga Spaceage http://wiecejyofu.blox.pl/html
6. http://wytwory.blox.pl - blog nie tylko o weganizmie, ale przepisy bardzo fajne
7. http://kuchniaww.blogspot.com/

...i wiele, wiele innych, również anglojęzycznych blogów. Oby tak dalej! Rok temu było o wiele mniej wegetariańskich i wegańskich blogów. Warto pisać. I gotować.

A dla was dziś :

Pyszne śniadanie na słodko - owsianka z jabłkami i cynamonem, ciastko z kawałkami czekolady ( znane z poprzedniego posta) i Inka z sojowym mlekiem.

Polenta kukurydziana z ziołami i wegańskim cheddarem, sos pomidorowo-fasolowy i gotowane brokuły.

Kolejne ciastka roku ( nadużywam tego określenia stanowczo) - owsiane z rodzynkami i orzechami włoskimi.


I ekologiczny kot, lubiący papierowe torby z papieru z odzysku...

...i pudełka po paczkach z wegańskim jedzeniem.

wtorek, 24 listopada 2009

ciastka, pizza i serowa kolacja

Serowa kolacja - wreszcie pojawiła się możliwość zrobienia tego, co w wegetariańskich czasach - nakrojenia talerza różnego rodzaju serów, oliwek, borówek czy żurawiny, krakersów czy włoskiego pieczywa.
Wegańskie sery Redwood naprawdę dają radę. Niestety już się skończyły, dziś wmieszałam resztę cheddara do polenty.Mozarella, włoska foccacia, czarne oliwki, pomidor i cheddar oraz trochę sojonezu. Można jeść bez końca.
Deser pokolacyjny - zielone winogrona, banany i pomarańcze z bitą śmietaną Soyatoo.

Pizza w amerykańskim stylu - sos pomidorowy, czarne oliwki, zielona papryka, mozarella, pieczarki, cebula. Wyszła naprawdę nieźle.

Chocolate Chip Cookies czyli ciasteczka z kawałkami czekolady

2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku
1/2 łyżeczki soli
cynamon
kawałki czekolady ( dałam całą gorzką wedel)
1 szklanka brązowego cukru
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1/4 szklanki wody

Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej!

Zmieszać mąkę, proszek, sól, cynamon i pokruszoną czekoladę. Oddzielnie zmieszać cukier, olej, wanilię i wodę. Dodać mokre do suchego, dobrze wymieszać.
Piec 5-10 minut ( tak, to nie pomyłka, po wyjęciu twardnieją).

To naprawdę dobre ciacha, na pewno zrobię je kolejny raz, choć nie pobiły czekoladowo-dżemowych Olgi Spaceage.

sobota, 21 listopada 2009

fabryka seitanu

Seitan to po prostu gluten pszenny. Zawiera mnóstwo białka, a jego niewątpliwą zaletą jest możliwość formowania z niego różnych dziwnych kształtów. Jest pod tym względem dużo bardziej plastyczny od tekstury sojowej, nie mówiąc już o samym nudnym mięsie.

Eksperymentowałam z nim trochę ostatnio, bo przymierzam się do samodzielnej organizacji wegańskich świąt dla sześciu osób, z których tylko ja jestem weganką. Chcę więc dobrze wypaść, chcę, żeby było smacznie, zdrowo, ale też dużo i świątecznie, więc nie podejmę gości sałatką i ciasteczkami ( choć takie opcje też będą).

Jak zrobić seitan?

Są dwa sposoby, z których stanowczo polecam drugi, łatwiejszy i szybszy, choć wymagający wydania 6 zł.

1. Kupujemy mąkę pszenną, im wyższy typ ( numerek), tym lepiej. Zagniatamy z niej kulę z odrobiną wody i tę kulę płuczemy w lodowatej wodzie z półtorej godziny, aż wypłuczemy mąkę, woda zacznie mieć przezroczystą barwę i w rękach pozostanie nam sam gluten - sprężysta kula o fakturze mięsa.
Ta opcja ma same wady - brudzi się siebie i pół kuchni, operacja trwa godzinami, ręce bolą od lodowatej wody, a gluten nie jest i tak porządnie wypłukany i robi się klucha.
2. Dlatego polecam opcję 2 - kupujemy mieszankę seitanową, np. w evergreenie ( nie reklamuję specjalnie tego sklepu, po prostu często tam zamawiam), dolewamy kubek wody, zagniatamy i voila - mamy kulę seitanową w 5 minut!

Następne kroki

Kulę przekroiłam na pół. Połowę ugotowałam w bulionie warzywnym, połowę w kombinacji sosu sojowego, cukru i soli oraz czosnku. Seitan gotuje się ok. godziny.

Kulę odławiamy i zaczynamy szaleć. U mnie powstały :

Kotlety z seitanu - ugotowaną kulę pokroiłam na plastry, każdy panierowałam w cieście naleśnikowym i obtaczałam w bułce. Nadają się do hamburgerów, ale i samodzielnego jedzenia.

"Nuggetsy" - tekstura podobna do kurczakowego mięsa z Mc Donalda, czyli są trochę mdłe, ale wynagradza wszystko ostra panierka. Pyszne, w sam raz na jeden gryz, można jeść na zimno albo zabrać ze sobą np. do kina zamiast ohydnych rzeczy sprzedawanych w kinowych barach.

I "indyk" - pierwsza próba niezbyt udana, ale będę walczyć dalej.
Próbowałam zrobić cały obiad według wegańskich przepisów na święto thanksgiving. Mamy więc indyka ( seitan marynowany w ostrym sosie, ugotowany i upieczony z nadzieniem), nadzienie ( kasza gryczana, seler, natka pietruszki, pieczarki, cebula), żurawiny ( ze słoika), garlic mashed potatoes ( ziemniaki puree ubijane z czosnkiem) i gravy, czyli tłusty sos do "indyka" ( na bazie drożdży, mleka sojowego i szałwii, jeśli ktoś chce to opiszę dokładniej).

"Indyka" nie widać za bardzo na zdjęciu, kryje się pod białym sosem. Ale i tak nie jestem z niego specjalnie zadowolona - wygląd był dość ok, ale smak taki sobie. Muszę wymyślić na niego inny sposób.

środa, 18 listopada 2009

setny post - why vegan?

Zakładając w marcu bloga nie sądziłam, że będę miała tyle do powiedzenia i pokazania, i że blog tak się rozrośnie. Na razie mogę powiedzieć, że idea wegańskiego dziennika podoba mi się coraz bardziej, co więcej, myślę, że tego typu blogi są potrzebne, bo stron po polsku na takie tematy jest jak na lekarstwo.
Obiecuję, że będę nadal gotować, bo to jedna z największych pasji mojego życia, i nadal będę o tym pisać.

Dziś, zamiast typowych przepisów, chciałabym przybliżyć trochę wegańską tematykę wszystkim wahającym się i nieprzekonanym.

1. Co to weganizm?

Dla mnie to postawa przede wszystkim etyczna. Uważam, że to jedyna dieta, która eliminuje do minimum krzywdzenie zwierząt i łamanie ich praw. Odrzucenie mięsa to już dużo, ale to pierwszy krok. Produkcja jajek czy mleka i śmietany również prowadzi do okaleczania i śmierci tysięcy zwierząt.
Wybór był prosty - żeby być w zgodzie ze sobą i poglądami, które wyznaję i głoszę musiałam zostać weganką.

2. Co jedzą, a czego nie jedzą weganie?

Opowieści o tym, jak to "jemy tylko trawę i korzonki" można między bajki włożyć. Dieta wegańska jest urozmaicona, smaczna i zdrowa, co więcej zmusza do kreatywności i używania wyobraźni. Nagle otwiera się przed nami świat mnóstwa nowych smaków warzyw, owoców, orzechów, które możemy poznać i kulinarnie wykorzystać.
Weganie jedzą warzywa, owoce, jadalne kwiaty, orzechy, pestki, kasze, ryże, ziarna, oleje, wyroby mączne i wszelkie przetwory warzywne, do których powstania nie użyto substancji pochodzenia zwierzęcego.
Nie jedzą : mięsa, ryb, mleka i wszystkiego, co zawiera laktozę, serów, żelatyny, jajek, miodu pszczelego. Nie używają wyrobów skórzanych ( tak, nie noszę nic ze skóry i nie jest to trudne), wełny, jedwabiu, wosku, kosmetyków i lekarstw testowanych na zwierzętach.

3. Czy weganizm nie jest szkodliwy?

Krążą różne mrożące krew w żyłach historie dotyczące naszej diety. Prawda jest taka, że wystarczy jeść urozmaicone posiłki w jej ramach i suplementować witaminę B12, i wszystko jest w porządku. Weganizm jest zdrowszy, prostszy i bardziej naturalny od innych diet, wegańskie posiłki zawierają mniej tłuszczu i sztucznych składników, a więcej witamin i cennych enzymów oraz błonnika.
Dobre działanie weganizmu obserwuję na swoim własnym przykładzie. Jestem chora na wirusowe zapalenie wątroby i mój wirus jest aktywny. Bycie na "zwykłej" wegetariańskiej diecie utrzymywało wyniki moich badań na średnim poziomie. Weganizm sprawił, że są one takie, jak u zdrowego człowieka. Po prostu wyeliminowałam z diety wszystko, co szkodliwe, zanieczyszczone. Schudłam przy tym kilka kilogramów bez żadnego wysiłku ( a miałam z czego chudnąć).

A teraz część rozrywkowa!
Pokażę wam moje nowe zakupy, na które czekałam od kilku dni.
Z evergreena : mieszanka na seitan, sól czarna, sojaneza, skrobia kukurydziana, sałatka a la tuńczyk, krem do twarzy Himalaya i wafle bezglutenowe Cell Hope.
Dwa sery Cheezly - wegańska mozarella i wegański "czerwony ser dojrzewający", czekolada na mleku sojowym, bita śmietana Soyatto i warzywna karma dla kota ( na razie wzgardził).

A oto moje książki kucharskie, mam dla nich specjalną półkę. Wegańskich po polsku właściwie nie ma, wszystkiego prawie szukam w necie. Jeśli chodzi o wegetariańskie, sytuacja na rynku się poprawia.

I to, z czego korzystam najczęściej - zwykły zeszyt z hello kitty, a w środku strony pełne wegańskich przepisów, spisanych przeze mnie z netu i zasłyszanych od znajomych. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym go zgubiła...

Dziękuję za osiem wspólnych miesięcy i czytajcie dalej:)

wtorek, 17 listopada 2009

pizza, kulki i super makaron

Proste, ale pyszne smaki.

Pizza z sosem "serowym"

Ciasto na pizzę : 1/2 kostki drożdży, letnia woda i cukier - zrobić zaczyn. Wsypać 0,7 kg mąki i dolać kilka łyżek oleju, wyrobić, odstawić na godzinę w ciepłe miejsce.

Na pizzy : sos pomidorowy, przyprawa do pizzy Prymat ( bez glutu sodu), czerwona papryka, kukurydza z puszki i "sos serowy".

Sos : pół kostki drożdży, dwie łyżki mąki, łycha musztardy, sól, pieprz, odrobina curry dla koloru, mleko sojowe lub woda, łyżka oleju lub rozpuszczonej margaryny. Całość dusimy kilka minut w rondlu, rozcierając grudki i szybko mieszając.


Piec 20-30 minut.

Kulki czekoladowo-kawowe z płatków owsianych

W rondlu rozgrzać pół kostki wegańskiej margaryny lub z 5 łyżek oleju. Wrzucić kubek płatków owsianych i podgrzewać, mieszając, aż zmiękną. Dodać 4 łyżki gorzkiego kakao, 1 łyżkę sypkiej kawy mielonej, 1/3 kubka cukru pudru i dowolny aromat. Mieszać na małym ogniu, aż masa zacznie apetycznie pachnieć. Można wrzucić do środka orzechy lub rodzynki, tym razem jednak nie miałam.
Ostudzić masę i formować nieduże kulki, po czym obtaczać je w kokosie. Wstawić na 1-2 h do lodówki ( można też jeść od razu, ale mogą się rozpadać).


Makaron z fasolką borlotti, boczniakami i sosem cynamonowo-pomidorowym

Wręcz słyszę to głośne "Nieee! Cynamon i pomidory?". Tak, tak, moi drodzy, cynamon występuje nie tylko w daniach słodkich. Jest jedną z podstawowych przypraw w daniach obiadowych choćby kuchni indyjskiej.
U mnie jego dodatek do sosu pomidorowego i grzybów z fasolą dał niesamowity efekt. Nie mogliśmy przestać jeść tego obiadu.

Na oleju rozgrzać pokrojone w paski boczniaki ( 150-200g) i również pokrojoną czerwoną paprykę. Posolić, popieprzyć, polać sosem z ostrej papryki lub posypać słodką papryką w proszku, odrobiną chilli - i dodać łyżeczkę cynamonu. Wsypać osączoną puszkę fasolki borlotti ( to taka brązowa nakrapiana, dość drobna). Zalać puszką pomidorów lub przecierem.Dusić całość z 15 minut.
Osobno ugotować makaron świderki. Na porcję makaronu na talerzu wyłożyć gorący, pachnący gulasz.
Umrzeć z zachwytu.

Dziś na obiad zupa-krem z czerwonej papryki, ziemniaków i ryżu. Jest ciepło, dziesięć stopni, ale mimo to jesień w natarciu.

niedziela, 15 listopada 2009

ryba z selera i twarożek z ryżu

...czyli wegański wypas roku.

Dziś prezentuję dwa podpatrzone przepisy, które ujęły mnie swoją pomysłowością i podobieństwem do niewegańskich odpowiedników. Nie żebym tęskniła za rybami - nigdy ich nie lubiłam, ale podoba mi się idea "oszustwa", która stoi za przyrządzaniem wegańskich ekwiwalentów i zastanawianiem się, czy ktoś się zorientuje.

Więc, po pierwsze - Ryba z selera, według bloga http://xvegeliciousx.blogspot.com/

1 duży seler bulwiasty
przyprawa do ryb, a jeśli nie mamy to sól, pieprz i papryka w proszku
kilka łyżek mąki
kilka łyżek wody
bułka tarta
olej


Seler obieramy, kroimy na plastry grubości 1-1,5 cm i gotujemy w bulionie warzywnym lub wodzie z solą. Gdy zmięknie odławiamy go i odkładamy.
Robimy ciasto naleśnikowe do maczania filetów : mąka, woda, sól, papryka lub przyprawa do ryb. Ma mieć konsystencję gęstej śmietany.
Każdą "rybę" maczamy w cieście, obtaczamy w bułce i smażymy na oleju na jasnobrązowo.

Jemy z ziemniaczanym puree i buraczkami. Wygląd i konsystencja jest naprawdę filetowa, natomiast całość pozbawiona jest ohydnego rybiego zapachu.


Jako drugi zaprezentuje się twarożek wegański według kuchennej wymiataczki z bloga http://wytwory.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?601065

Byłam sceptycznie nastawiona do twarożku z ryżu, ale, jako że serki twarogowe są tym, czego mi w weganizmie brakuje, a twarożek z tofu mi nie smakuje ( może nie trafiłam jeszcze na fajny przepis), postanowiłam dać mu szansę. No i...warto. Tuż po zrobieniu nadal smakuje ryżem, ale następnego dnia, gdy postoi w lodówce i przegryzie się z cebulą i warzywami zaczyna być pyszny. No i ta twarogowa konsystencja! Jem go na chlebie razowym z pomidorem.

płatki ryżowe - 1 kubek
1 kubek wrzątku
sól, pieprz
2 łyżki oleju
pocięta dymka ( część cebulowata i szczypior też)
koperek
2 łyżki sojowego jogurtu naturalnego lub nat. mleka sojowego

Całość porządnie zmiskować, odstawić na kilka godzin, a najlepiej na całą noc do lodówki.

czwartek, 12 listopada 2009

ain't no sunshine

Witam się z wami bardzo niegramatycznym tytułem notki, czego jestem doskonale świadoma. Ale, jako że język angielski karmi mnie i utrzymuje, mogę go czasem zmasakrować.

W kuchni też listopadowa masakra.

Wtorek - spaghetti razowe, szpinak i sos sezamowy. O połączeniu zielonych warzyw z tahini czytałam niedawno na blogu http://vegancrunk.blogspot.com/ Nie wpadłam na nie sama wcześniej, a szkoda, bo szpinak z sosem sezamowym naprawdę miażdży.

Gotujemy 250g makaronu spaghetti, najlepiej razowego. Podsmażamy pokrojoną cebulę i dwa posiekane ząbki czosnku. Dorzucamy mrożony szpinak - jedno opakowanie. Dusimy dopóki się nie rozpuści i nie zmięknie, doprawiamy solą i pieprzem.
Umieszczamy sowitą porcję szpinakowej masy na makaronie i polewamy sosem sezamowym.

Sos sezamowy

3 łyżki tahini
sól, pieprz
sok z połowy cytryny
1 ząbek czosnku
1/2 filiżanki wody

Zmiksować.


I pseudohamburger, bo każdy ma czasem dzień fastfoodowy. Ja miewam takie dni rzadko, ale jednak.

Kupiłam Slim burgery Polsoja, niezbyt smaczne i mało wyraziste, lepsze są kotlety własnej roboty, ale nie miałam czasu ani siły ich lepić.
W kajzerce umieściłam kotlet, posmarowałam węgierską pastą paprykową z Kauflandu, dołożyłam sałatę, plasterki pomidora, ogórka kiszonego i trochę majonezu.

Czekam też na gigantyczne zamówienie z Evergreena. Przyjdzie między innymi seitan, z którym mam zamiar pokombinować bardziej, niż zwykle - szukam pomysłów, bo mam na obiedzie w pierwszy dzień świąttradycyjnie jedzących rodziców, a cała uczta będzie wegańska. Seitan godnie zastąpi indyka. Zamierzam nafaszerować go kaszą i uformować z niego jakiś apelujący do oka kształt.

wtorek, 10 listopada 2009

enchilades i moussaka

Faza na tłuste obiady trwa, klimat zaokienny też im sprzyja - więc wczoraj enchilades, i to takie że wersja z green waya może się schować, a dziś moussaka, a raczej bardzo luźna wariacja na temat tego greckiego dania.

Enchilades

Kupujemy paczkę tortilli kukurydzianych ( sprawdzamy skład i nie dajemy się nabrać) lub robimy tortille same/i ( mąka, woda, sól, ciasto smażyć na suchej patelni aż pokażą się brązowe plamki).

Nadzienie:
czarna fasola ( mimo poszukiwań nie dostałam, u mnie wstępują dwie puszki czerwonej)
kostka naturalnego tofu
salsa pomidorowa ( zmiksować i podgrzać puszkę pomidorów, olej, zioła i sól)
kurkuma
ostra papryka w proszku lub chilli
ostra pasta curry czerwona
1 cebula

Cebulę pokroić na małe kawałki i podsmażyć na oleju, wkruszyć tofu, posypać kurkumą, chilli i solą. Smażyć 5 minut. Jeśli używamy pasty curry to dodać ją teraz. Dodać fasolę, smażyć 10 minut często mieszając. Nadzienie ma być gęste.
Do każdej tortilli ( w moim opakowaniu było 6) włożyć trzy łyżki nadzienia i zawinąć jak naleśnik. Umieścić je w posmarowanej olejem kamionce lub blasze, polać salsą i zapiec 10-20 minut.
Do tego pyszna sałatka - zielona sałata, pomidor, ogórek zielony, ogórek kiszony, kiełki rzodkiewki, pestki słonecznika i sos balsamiczny.


Moussaka

Oryginalnie danie to składa się z mięsa jagnięcego, bakłażanów i mozarelli. Ja poszłam w kierunku tanich polskich warzyw, a przy okazji zrobiłam kremowy wegański serek z orzechów nerkowca.

0,5 kg ziemniaków
1 duża marchew
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
ljutenica ( bułgarska pasta z grillowanych warzyw)

Warzywa obrać i pokroić na plastry, paprykę na długie paski. Układać w kamionce warstwowo : olej, ziemniaki, posypać tymiankiem, posmarować ljutenicą, marchew, posypać papryką w proszku, paski papryki, ljutenica itp. Na górze mają być plasterki ziemniaków.
Całość smarujemy wegańskim serkiem z nerkowców :

dwie garście niesolonych nerkowców
szczypta soli
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju
1/4 szklanki wody

Orzechy zalać ciepłą wodą na noc. Osączyć, zmiksować z pozostałymi składnikami. Wychodzi gęsty czosnkowy twarożek.

Zdjęcia wyszły kiepsko, moussaka wygląda w przekroju jak lazania, ale nie czekałam aż wystygnie i z tego powodu nie jest pokrojona równo. Trzeba było poczekać, ostudzić, a potem pokroić i podgrzać, ale pachniała zbyt nęcąco.
Z boku zielona sałatka, wariacja na temat wczorajszej, bo zostały podobne warzywa - sałata, zielony ogórek, kiełki, grzanki podsmażone na suchej patelni.



Najśmieszniejsze jest to, że często nie mogę się doczekać następnego dnia, bo mam plany, by ugotować coś niesamowitego. Dobry powód, aby się nakręcać, rzeczywiście.

sobota, 7 listopada 2009

a teapot, a caddy and a saucer

Wielkimi krokami zbliżamy się do setnego postu na tym blogu, postaram się przygotować coś ciekawego z tej okazji, ale dziś zaprezentuję po prostu kilka migawek z ostatnich posiłków.

Czekoladowe brownies z bananami i bananową warstwą na górze - pycha, acz straszliwie słodkie i dość pracochłonne.

Uwaga, na prośbę Ilovetofu podaję przepis!

Zaczerpnęłam go stąd http://wiecejyofu.blox.pl/2008/12/Banana-Split-Pudding-BROWNIES.html

Na ciasto bierzemy :
2 dojrzałe banany
jedną tabliczkę gorzkiej czekolady
pół szklanki oleju
1 szklankę cukru
zapach waniliowy
3/4 szkl. mąki
1/4 szkl. gorzkiego kakao
3/4 łyżeczki sody
szczyptę soli

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, co oznacza, że bierzemy dwa garnki podobnej wielkości. Dolny napełniamy do połowy wodą, stawiamy na gazie i doprowadzamy do wrzenia. Na to stawiamy drugi, gdzie wrzucamy tylko czekoladę. Rozpuszcza się ona na parze z dolnego garnka - nic do niej nie dolewamy, tylko mieszamy.
W misce łączymy rozgniecione banany, olej i cukier. Dodajemy rozpuszczoną czekoladę i zapach waniliowy.
Oddzielnie mieszamy składniki sypkie : mąkę, sodę i kakao oraz sól. Przepis mówi, żeby dodawać sypkie do mokrego partiami i miksować za każdym razem, ale ja nawet nie wyciągnęłam miksera do tego ciasta. Po prostu mieszałam solidnie, dodając suche do miski z mokrym.

Masa bananowa: 2 banany, 2 łyżki cukru, 1/4 szklanka mleka sojowego, znowu esencja waniliowa, 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej ( można zastąpić mąką kuku lub zwykłą).

Zmieszać składniki, zmiksować porządnie - też niekoniecznie, byle dobrze się połączyły.

I finał : do formy wylewamy ciasto czekoladowe, a na nie masę bananową. Po upieczeniu (30 minut) nie rzucamy się na nie od razu i nie kroimy, tylko czekamy na ostygnięcie. Można nawet potrzymać je w lodówce.

Jest naprawdę pyszne i całkiem wykwintne, szkoda, że tyle z nim roboty.

Moje ulubione czekoladowe ciastka, tym razem z dżemem wiśniowym i aromatem pomarańczowym ( a wczoraj zrobiłam z dżemem z czarnej porzeczki plus aromat cytrynowy, wszystko jest możliwe).

Frytki, zielone oliwki, i podróba sosu thousand island w moim wykonaniu - wegański majonez Orico plus ketchup, piperz i sól.

środa, 4 listopada 2009

best breakfast ever


Tofucznica

Kostka naturalnego tofu
1 pomidor
olej
curry lub kurkuma
pieprz i sól
opcjonalnie pieczarki i cebula

Podsmażamy na oleju cebulę i pieczarki, aż zmiękną, solimy. Dodajemy rozdrobnione widelcem tofu i pokrojonego drobno pomidora, posypujemy kurkumą lub curry dla żółtego koloru i ładnego aromatu. Smażymy, dopóki smaki się nie połączą.

Jemy z bułką, koniecznie! U mnie jest posmarowana avocado. Do tego kawa z sojowym mlekiem.

wtorek, 3 listopada 2009

żarcie na zimny listopad

Temperatura wyraźnie padła, nawet w dzień jest koło zera, choć słońce daje złudzenie ciepła. Ludzie otuleni w szale i płaszcze idą szybszym krokiem, niż latem.

Moja kulinarna odpowiedź na listopad to :

GULASZ Z BOCZNIAKÓW W SOSIE SZAŁWIOWYM

Moja rada dotycząca poszukiwania przepisów na nietypowe sosy - nie ma co szukać ich na polskich stronach. Znajdziecie jedynie "wołowinę w sosie szałwiowym". Po wpisaniu w google "Vegan sage sauce" uzyskałam za to recepturę na pyszny, kremowy sos idealnie pasujący do moich planów kulinarnych.

1 tacka boczniaków ( 250 g)
kilka pieczarek


Tniemy wszystko w paski i delikatnie solimy, po czym podduszamy na oleju. W tym czasie robimy wegański sos szałwiowy.

1 szklanka mleka sojowego
2 łyżki mąki kukurydzianej ( dałam pszenną)
szałwia suszona
sok z 1 cytryny

Mleko umieścić w rondlu, dodać sól i pieprz, wsypać mąkę i dobrze rozmieszać. Poddusić. Dodać szałwię i sok z cytryny, ewentualnie łyżkę musztardy.
Wlać do podsmażonych boczniaków, dusić 10 minut mieszając. Jeść z puree ziemniaczanym i sałatką ze świeżych warzyw z sosem czosnkowym.

ZUPA POROWO-ZIEMNIACZANA Z ROZMARYNEM

4 szkl. bulionu warzywnego
2 pory posiekane - białe i zielone części
2 cebule
3 ząbki czosnku
2 ziemniaki pokrojone w kostkę
2 łyżki rozmarynu
sól

W garnku rozgrzać olej, dodać pory, cebulę i sól, dusić 5 minut. Dodać pokrojony czosnek, smażyć 1 minutę. Dodać ziemniaki, bulion i przykryć, doprowadzić do wrzenia. Gotować 20 minut, zmiksować z rozmarynem i ponownie podgrzać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...