sobota, 7 listopada 2009

a teapot, a caddy and a saucer

Wielkimi krokami zbliżamy się do setnego postu na tym blogu, postaram się przygotować coś ciekawego z tej okazji, ale dziś zaprezentuję po prostu kilka migawek z ostatnich posiłków.

Czekoladowe brownies z bananami i bananową warstwą na górze - pycha, acz straszliwie słodkie i dość pracochłonne.

Uwaga, na prośbę Ilovetofu podaję przepis!

Zaczerpnęłam go stąd http://wiecejyofu.blox.pl/2008/12/Banana-Split-Pudding-BROWNIES.html

Na ciasto bierzemy :
2 dojrzałe banany
jedną tabliczkę gorzkiej czekolady
pół szklanki oleju
1 szklankę cukru
zapach waniliowy
3/4 szkl. mąki
1/4 szkl. gorzkiego kakao
3/4 łyżeczki sody
szczyptę soli

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, co oznacza, że bierzemy dwa garnki podobnej wielkości. Dolny napełniamy do połowy wodą, stawiamy na gazie i doprowadzamy do wrzenia. Na to stawiamy drugi, gdzie wrzucamy tylko czekoladę. Rozpuszcza się ona na parze z dolnego garnka - nic do niej nie dolewamy, tylko mieszamy.
W misce łączymy rozgniecione banany, olej i cukier. Dodajemy rozpuszczoną czekoladę i zapach waniliowy.
Oddzielnie mieszamy składniki sypkie : mąkę, sodę i kakao oraz sól. Przepis mówi, żeby dodawać sypkie do mokrego partiami i miksować za każdym razem, ale ja nawet nie wyciągnęłam miksera do tego ciasta. Po prostu mieszałam solidnie, dodając suche do miski z mokrym.

Masa bananowa: 2 banany, 2 łyżki cukru, 1/4 szklanka mleka sojowego, znowu esencja waniliowa, 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej ( można zastąpić mąką kuku lub zwykłą).

Zmieszać składniki, zmiksować porządnie - też niekoniecznie, byle dobrze się połączyły.

I finał : do formy wylewamy ciasto czekoladowe, a na nie masę bananową. Po upieczeniu (30 minut) nie rzucamy się na nie od razu i nie kroimy, tylko czekamy na ostygnięcie. Można nawet potrzymać je w lodówce.

Jest naprawdę pyszne i całkiem wykwintne, szkoda, że tyle z nim roboty.

Moje ulubione czekoladowe ciastka, tym razem z dżemem wiśniowym i aromatem pomarańczowym ( a wczoraj zrobiłam z dżemem z czarnej porzeczki plus aromat cytrynowy, wszystko jest możliwe).

Frytki, zielone oliwki, i podróba sosu thousand island w moim wykonaniu - wegański majonez Orico plus ketchup, piperz i sól.

3 komentarze:

  1. a podzielisz sie przepisem na brownie? bo wyglada na ekstra wilgotne i dobre ciacho:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciacha bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...