sobota, 21 listopada 2009

fabryka seitanu

Seitan to po prostu gluten pszenny. Zawiera mnóstwo białka, a jego niewątpliwą zaletą jest możliwość formowania z niego różnych dziwnych kształtów. Jest pod tym względem dużo bardziej plastyczny od tekstury sojowej, nie mówiąc już o samym nudnym mięsie.

Eksperymentowałam z nim trochę ostatnio, bo przymierzam się do samodzielnej organizacji wegańskich świąt dla sześciu osób, z których tylko ja jestem weganką. Chcę więc dobrze wypaść, chcę, żeby było smacznie, zdrowo, ale też dużo i świątecznie, więc nie podejmę gości sałatką i ciasteczkami ( choć takie opcje też będą).

Jak zrobić seitan?

Są dwa sposoby, z których stanowczo polecam drugi, łatwiejszy i szybszy, choć wymagający wydania 6 zł.

1. Kupujemy mąkę pszenną, im wyższy typ ( numerek), tym lepiej. Zagniatamy z niej kulę z odrobiną wody i tę kulę płuczemy w lodowatej wodzie z półtorej godziny, aż wypłuczemy mąkę, woda zacznie mieć przezroczystą barwę i w rękach pozostanie nam sam gluten - sprężysta kula o fakturze mięsa.
Ta opcja ma same wady - brudzi się siebie i pół kuchni, operacja trwa godzinami, ręce bolą od lodowatej wody, a gluten nie jest i tak porządnie wypłukany i robi się klucha.
2. Dlatego polecam opcję 2 - kupujemy mieszankę seitanową, np. w evergreenie ( nie reklamuję specjalnie tego sklepu, po prostu często tam zamawiam), dolewamy kubek wody, zagniatamy i voila - mamy kulę seitanową w 5 minut!

Następne kroki

Kulę przekroiłam na pół. Połowę ugotowałam w bulionie warzywnym, połowę w kombinacji sosu sojowego, cukru i soli oraz czosnku. Seitan gotuje się ok. godziny.

Kulę odławiamy i zaczynamy szaleć. U mnie powstały :

Kotlety z seitanu - ugotowaną kulę pokroiłam na plastry, każdy panierowałam w cieście naleśnikowym i obtaczałam w bułce. Nadają się do hamburgerów, ale i samodzielnego jedzenia.

"Nuggetsy" - tekstura podobna do kurczakowego mięsa z Mc Donalda, czyli są trochę mdłe, ale wynagradza wszystko ostra panierka. Pyszne, w sam raz na jeden gryz, można jeść na zimno albo zabrać ze sobą np. do kina zamiast ohydnych rzeczy sprzedawanych w kinowych barach.

I "indyk" - pierwsza próba niezbyt udana, ale będę walczyć dalej.
Próbowałam zrobić cały obiad według wegańskich przepisów na święto thanksgiving. Mamy więc indyka ( seitan marynowany w ostrym sosie, ugotowany i upieczony z nadzieniem), nadzienie ( kasza gryczana, seler, natka pietruszki, pieczarki, cebula), żurawiny ( ze słoika), garlic mashed potatoes ( ziemniaki puree ubijane z czosnkiem) i gravy, czyli tłusty sos do "indyka" ( na bazie drożdży, mleka sojowego i szałwii, jeśli ktoś chce to opiszę dokładniej).

"Indyka" nie widać za bardzo na zdjęciu, kryje się pod białym sosem. Ale i tak nie jestem z niego specjalnie zadowolona - wygląd był dość ok, ale smak taki sobie. Muszę wymyślić na niego inny sposób.

12 komentarzy:

  1. Seitan to swietny sposób na wegańskie dania "mięsne". Bardzo pomysłowo go wykorzystałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W życiu mi płukanie seitanu nie zajęło więcej niż pół godziny. Bierzesz durszlak, odkręcasz zimną wodę i jedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja płukałam z godzinę na pewno. Najgorsza jest właśnie ta zimna woda, ręce cierpną.

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja dopytam się o ten sos
    i te ziemniaki

    OdpowiedzUsuń
  5. wlasnie zamowilam ten gluten i tez ekspeyment bedzie:) do tej ory albo gotowy seitan kupowalam albo plukanie krupczatki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, ręczne wykonanie seitanu wydaje się nie tylko pracochłonne, ale nieekologiczne, skoro tyle wody trzeba lać. Opcja kupna wydaje się bardziej rozsądna. Seitanu jeszcze nidgy nie próbowałam, ale wpis ten mnie zachęcił. Pozdrawiam.

    P.S. Pozwoliłam sobie zalinkować Cię na swoim blogu. Dotarłam tutaj z blogu wegetarianka.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Robiłem kiedyś seitan metodą domową. Zrobiłem z niego kotlety. Co tu dużo mówić. Konsystencja glutu mi nie przypasiła, smak również, ale to wina słabego doprawienia. Wegetariańskie przysmaki w stylu tofu, seitanu i innych są nie dla mnie ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez planowalam robienie seitanu z tego glutenu (bo nic nie trzeba moczyc) ale nadal nie wiem czy lubie seitan czy nie - dodatkowo jakos mnie slowo gluten troche przeraza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Michu, o seitanie można różnie myśleć, ale tofu jest pyszne:)Można z niego robić cuda.

    A ja seitan lubię, może po prostu dlatego, że daje wiele możliwości. Nad smakiem muszę popracować.

    Magrot, oto przepis dla Ciebie :

    Sos wegański na święto dziękczynienia

    8 łyżek oleju, 3 zzmiażdżone żeby czosnku, 2 plastry cebuli, 6 łyżek białej mąki, 4 łyżeczki drożdży, 4 łyżki sosu sojowego, 2 kubki wody, pół łyżki szałwii, czarny pieprz, sól, 5 pokrojonych pieczarek.

    Czosnek i cebulę smażyć na oliwie, aż będą przezroczyste. Dodać pieczarki, podsmażyć. dodać mąkę, drożdże i sos sojowy, stopniowo dodawać wody, mieszając. Zagotować całość, doprawić. Gotować ok. 10 minut.

    Czosnkowe puree

    Główkę czosnku upiec w piekarniku owiniętą w folię, aż czosnek wewnątrz zamieni się w maź. Ugotować 0,5 kg ziemniaków. Podgrzać oddzielnie pól szklanki mleka sojowego, dodać do ziemniaków, ubić, posolić, dodać lyżkę margaryny i stopiony czosnek, znowu ubić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj,
    Informuję,że Twój blog został przeze mnie wyróżniony. Wiedz, że jestem pod wrażeniem Twojej blogowej działalności :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy lubi seitan polecam barek wegański w Warszawie -Loving Hut na Jana Pawła . Robią tam cuda z niego -ala kaczka, wołowina, wpieprzowina a nawet krewetki! Faktycznie każdy samkuje inaczej i chyba zgodnie z tym co "udaje" choć trudno mi sie co do tego obiektywnie odnieść bo mięsa nie jem 25 lat wiec raczej nie pamiętam jak smakuje...

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...