środa, 12 sierpnia 2009

Italy & Chinatown

Dziś typowe spaghetti, jedno z najprostszych dań z makaronu, jakie można ugotować. Pogoda już zimnawa i jesienna, szare niebo - w sam raz na ciepłe, pomidorowe danie, pachnące tymiankiem i gorącymi oliwkami ( chociaż lubię też jeść spaghetti w upał).

Pół paczki makaronu spaghetti - najlepiej nie kupować takich za 1 zł, tylko włoskie, bo tanie rozgotowują się na papkę zamiast zachować sprężystość al dente - gotujemy 6-8 minut ( nie solę wody, nie dodaję do niej oleju, nie przelewam ugotowanego makaronu zimną wodą - to wszystko kulinarne przesądy). Na patelni rozgrzać oliwę i rzucić na nią trzy posiekane ząbki czosnku. Gdy rozejdzie się intensywny aromat dorzucić pokrojoną drobno cebulę i zeszklić całość, mieszając. Dodać puszkę lub dwie pomidorów, albo ze cztery duże pomidory, wcześniej sparzone i pozbawione skórek. Posolić, przekręcić kilka razy młynek z pieprzem, sypnąć ziół prowansalskich ( bazylia, oregano, tymianek, może być też szałwia i cząber, trochę papryki ostrej lub słodkiej). Poddusić z 15 minut na wolnym ogniu. Pod koniec dodać paczkę ( ok. 100 g) zielonych oliwek bez zalewy, poddusić jeszcze z 5 minut. Odlany makaron wrzucić na patelnię do sosu, wszystko dokładnie wymieszać, by nitki spaghetti oblepiły się sosem.

I moja wariacja na temat chińszczyzny. Nie używam żadnych "fix'ów Knorra" do dań chińskich, a azjatycki smak uzyskuję za pomocą mieszanki przypraw Pięć Smaków - Kamis lub Kotanyi.

W jednym garnku ugotowałam 100 g jaśminowego ryżu bez soli. Pokroiłam niezbyt drobno 300 g pieczarek i podsmażyłam je na oleju z puszką kukurydzy i połową puszki pędów bambusa. Doprawiłam pięcioma smakami, solą, słodkim sosem chili i mieszanką Secrets of the Orient. Do tego niezbyt chińska sałatka, choć z kapustą pekińską:)


Moja mała duma przybiera na wadze i jest coraz odważniejsza w eksploracji mieszkania. Najbardziej lubi bawić się parasolką i chować w różnych wyszukanych miejscach.

7 komentarzy:

  1. Jak gdzieś widzę makaron ,to mięknie mi serce a jak jeszcze Ktoś ma pozytywne zakręcenie na punkcie kota, to ja u niego biorę jedzenie w ciemno, choćby to były grzybki :) No, bo Koty mają Tych, co dobrze gotują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się tam makaron z biedronki nie rozkleja:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kicia jest bardzo ładna :).

    Kiedyś nie dawałem oleju do makaronu i czesto się sklejał. Teraz już nie. Sól jest zbędna, masz racje.
    Super danka, szczególnie ten makaronik wygląda smakowo ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam solę makaron - tak mi bardziej smakuje. Ale nie przelewam go wodą, bo się wtedy nie oblepia sosem. :) A kotek bardzo ładny. Sama mam podobnego, tylko to, co tu jest czarne, u mojego Pilota jest szare. Takie plamki na nosie niezmiennie mnie rozczulają.

    OdpowiedzUsuń
  5. wesprę twój witarianizm - zrobiłam dzisiaj taaaakie dobre falafle na głębokim tłuszczu... juz nigdy nie bede ich smazyc na patelni, roznica nie do opisania.
    ;)
    btw jakbys chciala pogadac to vanityy ma moje gg:) (albo jest ono na vegie podane:P)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje na głębokim tłuszczu się rozwalały nie do opisania. Smażone jakoś się trzymały.
    Jaki tam witarianizm, właśnie jem chleb z hummusem i ogórkiem:)
    Hehe, spróbuję cię gg-owo wytropić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. no moje właśnie się nie rozwaliły, a smażone tak - wyrobiłam masę z panierką od frytek z tofu jako sklejaczem, może to jest klucz.

    Powodzenia:>

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...