czwartek, 9 lipca 2009

dostawa niemieckiego żarcia:)

Marzę o dniu, w którym wejdę do zwykłego polskiego sklepu taniej sieci, a tam mleko sojowe w kilku smakach, tofu, bita śmietana na bazie roślinnej, wegańskie margaryny, słodycze...O dniu, w którym w zwykłym warzywniaku pod blokiem pojawi się tofu na wagę i przyprawy z całego świata. O dniu, kiedy w kawiarniach będzie można kupić kawę na mleku sojowym lub ryżowym nie płacąc 20 zł...O dniu, w którym miłe wegańskie kawiarenki z ciastkami i sklepy ze zdrową żywnością będą dostępne w każdym mieście.
I to wszystko za normalną cenę.

Wciąż jeszcze mam nadzieję, że kiedyś zrównamy się w tych sprawach z Europą, a wegetarianizm i weganizm przestaną być uważane za fanaberie. Acha, i najczęściej zadawanym pytaniem nie będzie "To ryb też nie jesz?".

Tymczasem - kilka gadżetów przywiezionych z Niemiec, i podwieczorek - marcepanowa Rittersport i kubek mleka sojowego.

20 komentarzy:

  1. Masz racje, tez mam nadzieje, ze kiedys jednak tak bedzie. Gdy jestem na wakacjach w Polsce to brakuje mi wlasnie tych 'innych' produktow; nie dosc, ze trzeba ich szukac ze swieca, to i ceny powalaja.
    I choc sama mieszkajac w CH nie powinnam narzekac, to i tak 'zazdroszcze' zaopatrzenia innym kajom, bo tutaj wybor tez nie zawsze jest olbrzymi. Ale i tak wiekszy niz w Polsce, to fakt.

    Pozdrawiam serdecznie! I zycze smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytłumaczenie polakowi czym jest weganizm to pikuś przy wytłumaczeniu tego hiszpanowi - a oni mają mleko sojowe, jogurty wege itd normalnie w sklepach. Idzie to mniej więcej tak:
    - czy ma pan coś na obiad bez mięsa i ryb i nabiału?
    - bez mięsa i ryb?
    - tak.
    - no mam paellę z owocami morza.
    - nie, bez owocow morza.
    - i bez jajek?
    - tak, bez jajek
    - (drapie się w głowę) no to są bagietki z serem.
    - nie, bez sera.
    - to makaron z x.
    - a co ona zawiera?
    - sos pomidorowy, smietane, szynke.
    - (uderza głową w blat).

    Zeby nie było, to oni naprawdę się starają, jak się im w końcu wytłumaczy - nie ma polskiego "nie mamy, idź pan sobie", zawsze coś wynajdą, ale proces wyjaśniania jest straszliwy.

    A mnie nikt nie chce zawieźć do Berlina:(

    OdpowiedzUsuń
  3. No to jedź sama:) Z Poznania do Kostrzyna, a stamtąd niemieckim pociągiem za kilka euro. Albo stopem...

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja bym chciala zeby wegetarianizm nie byl traktowany jako przyczyna wszelkich chorob.mojej mamie niestety nie da sie tego wytlumaczyc

    OdpowiedzUsuń
  5. podrzucałaś mamie jakieś źródła, książki ( nie z internetu?). Jest kilka ciekawych, np. Marii Grodeckiej, gdzie wszystko jest spójnie wyłożone.
    Moi rodzice też nie do końca rozumieją, ale to raczej z tego powodu, że uważają, iż sporo tracę nie jedząc "pysznego" mięsa...argumenty zdrowotne mam opanowane, o białku w strączkowcach mogę gadać przez sen:)
    Za to pewna lekarka powiedziała mi, że nie mogę zajść w ciążę, bo jestem wege...ręce mi opadły w tym gabinecie, a najlepsze, że to była bardzo droga prywatna wizyta i poczułam się niezbyt ciekawie, gdy babka zamiast skupić się na temacie, z którym przyszłam ( nie chodziło o ciążę) zaczęła nawijać o mojej diecie - oczywiście krytycznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. I tego chyba najbardziej nie mogę znieść. Czemu ludziom przychodzi tak ciężko zrozumienie, że fakt iż jestem wege jest moją prywatną sprawą i nie oczekuję od nikogo pouczeń na ten temat. Moi rodzice to łyknęli dosyć szybko, ale za to teściowa nie potrafi pojąć, że ktoś może nie jeść mięsa i być z tego powodu dumny. Ostatnio zaproponowała mi zupkę na kości, bo "przecież w tym nie ma mięsa"... szkoda słów.
    A Twoj blog obserwuję sobie od jakiegoś czasu i pomyślałam, że pora się przywitać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A witam, Guniu, bardzo miło, że tu wpadasz:)

    Z przysłowiową "zupą na kości" mam tak samo, u moich rodziców nie, ale na wizytach, weselach itp. jak najbardziej. Dlatego unikam jak mogę takich spotkań, szkoda nerwów przy stole.

    OdpowiedzUsuń
  8. eh a riterki mietowe juz od jakiegos czasu nie sa wegan - szkoda :/ marcepanowe sa ciegle dostepne w pobliskim marcpolu ale cena jednak slaba :(

    ale jak to jest mozliwe ze Joya w Pipie kosztuje jakies 5 zeta a w sklepie ze zdrowa zywnosia 7? niesamowitosc :(

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie w PiP Joya naturalny 2,59 a truskawkowy 3,29 - da się przeżyć. Ale to te małe. A duże shake'i Joya po 4,99.
    Bardziej mi doskwiera brak margaryn do smarowania.

    OdpowiedzUsuń
  10. jol jol! tu magdasy. kiedy wpadamy do ciebie na te pysznosci?

    OdpowiedzUsuń
  11. Pyszności już zjedzone:) Ale wpadajcie kiedy chcecie, coś się upiecze.
    A "Ohyda" się pisze przez samo "h", drogi komentatorze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja chcę jechać z przenośną lodówka i nakupić tych wszystkich jogurtów i śmietanek wlasnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mogłabyś napisać ile mniej więcej kosztuja te produkty? Bo nie wiem czy mi się opłaca po nie jechać.

    OdpowiedzUsuń
  14. To wszystko, co widać na zdjęciu w sumie 10 euro. Nie ja kupowałam, więc tak jednostkowo nie wiem - ale np. margaryna Sojola to około 1,30 euro, mleko z Plusa (litr) 0,99 euro. Moim zdaniem się opłaca kupić przy okazji, a czy jechać specjalnie? Jeśli chcesz przywieźć więcej i przy okazji coś zwiedzić, to pewnie, że tak.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak sobie patrzę na Twoje jedzonko i u mnie sytuacja podobna. Choć ja się zapuszczam za Czeską granicę, bo tam też mają dużo fajnych vege smakołyków :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam :) Też bym bardzo chciała, żeby w Polsce przyjęto nareszcie wegetarianizm/weganizm za coś normalnego. W maju byłam na komunii kuzynki, a tam wiadomo- rosołek i schabowy. Wszyscy patrzyli na mnie jak na kosmitkę,bo przecież to taki pyszny i zdrowy obiadek... Od niedawna mam jeszcze większy problem, bo spotykam się z kucharzem, bynajmniej nie wegetarianinem ;) On nie może zrozumieć mojego wyboru, z tej miłości to by mi pewnie chciał upiec wielkiego kurczaka :D Ostatnio nawet zjadł wegetariańską pizzę i bardzo się zdziwił, że jest dobra ;)
    Pozdrawiam serdecznie autorkę bloga i wszystkich roślinożerców ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Polskie komunie, wesela i "imieniny u cioci" to sytuacje tragiczne dla wegan. A ile przy stole komentarzy...
    Mnie najbardziej irytuje, kiedy ktoś próbuje rozpocząć dyskusję na ten temat, ale tak naprawdę nie chce wysłuchać mojego zdania, a tylko zaprezentować swoje.
    Powodzenia z kucharzem, dobrym przykładem można zdziałać wiele:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak na razie nie miałam za bardzo szansy na przejście na "stały" wegetarianizm (choć zachęciła mnie koleżanka, która od dobrych paru lat jest wegetarianką). Niestety kiedy mieszka się z rodzinką, nie ma aż takiego wyboru. Jak na razie jestem skazana na mięso, ale kiedy tylko się usamodzielnię (studia albo co), na pewno wywalę mięcho z jadłospisu. Poza tym i tak nie jestem w stanie go przyrządzić - jest przerażające w dotyku, ble.

    A jeśli chodzi o wege-jedzonko z Niemiec... Mogłabyś mi podesłać jakieś nazwy? Mieszkam w Holandii, ale do granicy z Niemcami jest ok. 10 km, więc nie tak daleko. Może namówiłabym rodziców na jakieś wegańskie specjały. A mleko sojowe i migdałowe (bardziej to drugie) na pewno niedługo zrobię - jak tylko dostanę w łapki składniki ^ ^. Myślisz, że małym dzieciom takie na przykład mleko migdałowe będzie smakować? Bo mam 7-letniego brata i się zastanawiam, czy nie zacząć go podpuszczać na wegetarianizm :3.

    Ech, strasznie się rozpisałam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz ^ ^.

    OdpowiedzUsuń
  19. Spróbuj wędzonego tofu, tempehu, jogurtów sojowych (np. firmy Joya), mleka sojowego czekoladowego, wegańskich past na kanapki. O, a tu wegańskie sery :

    http://www.greenplanet.pl/index.php/cPath/84_131

    Ale podstawowe wegańskie produkty to owoce i warzywa, więc staraj się ich jak najwięcej wprowadzić do diety, a już będzie sukces:)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...