piątek, 12 czerwca 2009

czerwiec trwa - kapusta, rabarbar i cukinia

Zawsze z nadejściem czerwca nagle moje dni wydłużają się. Tych, którzy zastanawiają się, skąd mam tyle czasu na ciągłe gotowanie informuję, że pracuję w domu - co owocuje tym, że czasem mam robotę od rana do wieczora, a czasem kilka dni pod rząd zupełnie wolnych. Z reguły też nie wyjeżdżam nigdzie na różne popularne święta i długie weekendy, więc sporo czasu spędzam w domu i lubię to. A czerwiec w mojej branży jest zawsze okropny.
Dziś jestem zupełnie sama od rana do 22. Szafy w sypialni skręcone, dywany poodkurzane, perfekcyjna pani domu ściąga więc odcinki "Wyspy Harpera" i zastanawia się, co dziś ugotować. Jako że mam dwie cukinie, będą placki cukiniowe z sosem selerowym. I może ciasto kokosowe z polewą z karobu, kto wie?

Teraz pora na wczorajsze potrawy. Główkę młodej kapusty przerobiłam na bigos ( a raczej po prostu kapustę duszoną), według przepisu z niestety nieaktualizowanego już bloga http://zielonakuchnia.blox.pl

BIGOS Z MŁODEJ KAPUSTY ( uprzedzam, że nie smakuje jak typowy polski tłusty bigos - mięsna wersja może się schować)

Główka młodej kapusty
2 cebule
koncentrat pomidorowy ( jakiego używacie? bo ja najtańszych, często Tesco, bez "E" w składzie)
olej
sos sojowy
ziele angielskie, liście laurowe
pieprz, przyprawa do kapusty ( nie używam mieszanek typu "Przyprawa do...", bo zawierają glutaminian sodu, który jest niewegański. Przyprawę do kapusty zastąpiłam zwykłą mieszanką do kotletów sojowych, bez glutaminianu, kupioną w eko sklepie).

Kapustę poszatkować. W dużym garze na oliwie podsmażyć cebulę, wrzucić kapustę, ziele i liście laurowe, podlać wodą. Nakryć i dusić 40-50 minut, czasem mieszając. Pod koniec gotowania dodać koncentrat ( u mnie było go bardzo mało i dlatego potrawa nie zmieniła koloru na typowo bigosowy), sos sojowy i wybrane przyprawy.
Jeść z chlebem razowym lub żytnim. Mój to cudowny żytni, pachnący zakwasem, niestety nie mojego wypieku.


Kilka razy wspominałam już tu na blogu o cieście rabarbarowym - oto i ono.

CIASTO RABARBAROWE

1 i 1/2 filiżanki brązowego cukru
1 łyżeczka wanilii ( lub aromatu)
1/2 szklanki margaryny
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku i 1 sody
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka mleka sojowego i 2 łyżeczki octu lub soku z cytryny
1 1/2 szklanki pokrojonego rabarbaru lub truskawek

Mleko sojowe zmieszać o octem i odstawić na 10 minut - ma się utworzyć "mleko zsiadłe". Utrzeć cukier, wanilię i margarynę. W innej misce zmieszać mąkę, proszek, sodę i sól. Dodać mieszaninę mleczną, a potem mączną do masy margarynowej. Zmieszać porządnie. Wsypać rabarbar, znowu wymieszać.
Przełożyć ciasto do natłuszczonej formy ( robię w dużej prostokątnej, takiej jak dwie keksówki). Wierzch posypać 1/2 filiżanki brązowego cukru zmieszanego z cynamonem. Piec 40 minut.



Ciasto wychodzi wilgotne, słodkie, bardzo delikatne, z aromatem cynamonu. Ocet z mlekiem, gdyby ktoś się zastanawiał po co on tam, daje ciastu fakturę z pęcherzykami powietrza wewnątrz - to tak, jakby upiec ciasto na kefirze, czego w wersji wegańskiej zrobić nie można.

Na koniec znane już oliwkowe bułeczki, które piekę właściwie w kółko. Wczoraj wrzuciłam drożdże z kostki zamiast sproszkowanych, i bułki wyrosły dużo większe. Myślałam, że nie damy im rady, ale rano w misce była już tylko jedna...

6 komentarzy:

  1. mniam ciasto rabarbarowe.. ale mi narobiłaś apetytu! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. A czemu glut. sodu jest niewegański? że niezdrowy to wiadomo, ale co w nim nie-wegańskiego?

    OdpowiedzUsuń
  3. Glutaminian, tak jak inozynian disodowy, pozyskiwany jest najczęściej z suszonego mięsa lub suszonych ryb. Niby można go uzyskiwać sztucznie, ale nigdy nie wiadomo, skąd pochodzi ten, który akurat jemy.
    Będąc wege trzeba bardzo uważać na dodatki do żywności - jest to uciążliwe, ale wystarczy nauczyć się oznaczeń paru "e", które są niewege i czytać składy kupowanych rzeczy. Niestety glutaminian zawiera mnóstwo sztucznej żywności. np. zupki chińskie, chipsy, kostki do zup ( nawet warzywne) itp.
    Poza tym - to polepszacz smaku, który tak naprawdę psuje nam kubki smakowe i jest strasznie niezdrowy. Jedząc całe życie wszystko ze sztucznymi dodatkami mamy potem problem, żeby zaakceptować naturalne, warzywne smaki, bez zbędnej soli i przypraw.
    Te wszystkie vegety, kucharki i ziarenka samku są niewiele warte. Wyznaję zasadę "Chcesz coś smacznie przyprawić, przypraw sobie sam różnymi ziołami, nie mieszankami".:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc na początku mojej wege drogi używałem produktów z glutaminianem sodu (głównie kostki bulionowe knorra). Od dość dawna stosuje z powodzeniem buliony ekologiczne, omijam szerokim łukiem wszystko co ma ten ulepszacz. Jeszcze tego nie próbowałem, ale można taką mieszankę sporządzić samodzielnie, czyli przeczytać skład na opakowaniu, zebrać potrzebne składniki i mamy mieszankę :D. Producentowi nie spodoba się ten pomysł ;).

    michu

    OdpowiedzUsuń
  5. wszytskie przepisy wygladają niesamowicie mrrr aż ślinka cieknie. Pozdrawiam futerkowakuchnia.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, Mi-ika! Wprawiam się dopiero w robieniu zdjęć jedzeniu:) Ale mogę zapewnić, że w smaku potrawy są niezłe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...