niedziela, 31 maja 2009

weekendowe smaki

Dziś czas pokazać kilka potraw przygotowanych podczas kończącego się już weekendu. Sobota była bardzo mokra i burzowa, a nie ma nic przyjemniejszego, niż siedzieć w domu i gotować, a potem spożywać efekty swojej kuchennej pracy, podczas gdy za oknem szaleje burza. Tylko że wtedy oczywiście chce się bardziej jeść...Zastanawiam się, jak wysoki będzie następny rachunek za gaz, bo po prostu szaleję ostatnio z jego nadmiernym wykorzystywaniem.
Dziś, w niedzielę, od rana panował straszliwy upał, co skłoniło nas do odbycia miłego spaceru po mieście. Kilka minut po naszym powrocie rozpętała się okropna burza. Teraz już nie pada, ale nie ma śladu po porannej wakacyjnej atmosferze. Wszędzie mokro i mnóstwo kałuż rozchlapywanych przez samochody, co też ma swój urok.

Najpierw obiad z piątku - makaron kokardki, podsmażona okra, pozostała z gotowania mleka sojowego, granulat sojowy i sos pomidorowy, przyprawy.


Deszczowa sobota skończyła się nagotowaniem gara warzywnej zupy, bardzo ostrej swoją drogą. Trochę w tym mojego błędu, bo zapomniałam, że niemieckie warzywne kostki eko, których używam są bez soli. Warzywa ugotowały się więc kompletnie bezsmakowo, na koniec za to dowaliłam mnóstwo gryzących w gardło przypraw, by potrawę ratować. No i wyszła tak sobie - mdłe warzywa w piekąco ostrym płynie.
Zupa zawiera : marchew, pietruszkę, seler, ziemniaki, koperek, pieczarki, paprykę i jeden zabłąkany pomidor.

Wieczorem, po ugotowaniu mleka sojowego (przestałam kupować, moje jest lepsze i tańsze, cóż z tego, że trzeba trochę popilnować garnka?), użyłam jego części do upieczenia ciasta truskawkowego. Wykorzystałam przepis na ciasto rabarbarowe, ale dodałam sporo truskawek, no i mąkę pszenną zmieniłam na razową, bo tylko taką miałam w domu. Efekt bardzo dobry.

Dzisiaj na obiad kotlety z ciecierzycy z kaszą gryczaną, a na deser krówki z makiem, ale efekt nie jest jeszcze znany - siedzą na razie w lodówce.
Na koniec - zdjęcie ze spaceru.

4 komentarze:

  1. Makronik wygląda świetnie. Takie żarełko jest de best;). Na drugim zdjęciu widać że było robione na gorąco (dosłownie) bo obiektyw zaparował:).
    W jakim mieście spacerujesz na codzień?;)

    michu

    OdpowiedzUsuń
  2. W Toruniu:) Ale nie tylko.
    Tak, obiektyw zaparował, ale dzięki temu zupa wygląda na bardziej zjadliwą...

    OdpowiedzUsuń
  3. nie jestem czepialska ale okara jest z soi :) - okra inaczej ketmia to takie warzywko podobne w ksztalcie do papryki (no troche ;)
    ciasto wyglada bardzo wakacyjnie i smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, Olgo, to oczywiście chodzi o okarę, która została mi po ugotowaniu mleka:) Wiem, że okra to warzywo, ale nigdy nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...