sobota, 16 maja 2009

falafele z ciecierzycy i bułki oliwkowe

Bardzo smakowały mi berlińskie falafele, więc postanowiłam spróbować zrobić samodzielnie podobne. Wbrew pozorom nie jest to łatwe, bo trudno osiągnąć idealny smak i konsystencję do smażenia - próbowaliśmy ich w Berlinie w dwóch miejscach, i w każdym smakowały zupełnie inaczej. Moim ideałem są te z Kreuzbergu - typowo arabskie przyprawy, bez wypełniaczy typu bułka tarta, z wegańskim sosem sezamowym ( nagłowiłam się, żeby go odtworzyć, ale udało się) i surowymi, chrupiącymi warzywami.

Podstawą falaflowych kotlecików jest oczywiście ciecierzyca. Za parę dni na blogach jedzeniowych startuje akcja związana z tym właśnie ziarnem - nie biorę w niej udziału, bo nie lubię jeść kilka dni pod rząd tego samego, ale moje falafele idealnie do niej nawiązują:)

A oto przepis :

Namaczamy na noc suche ziarno ciecierzycy (ok. 250 g). Rano gotujemy je do miękkości w dużej ilości wody - trwa to około godziny. Ziarna nie mają się rozpadać, zresztą chyba trudno byłoby je rozgotować na papkę - mają być chrupkie, twardawe z zewnątrz, miękkie w środku.
Wrzucamy je do blendera i miksujemy na papkę z kilkoma zębami czosnku, połową łyżeczki soli, posiekaną natką pietruszki ( koniecznie!), łyżką oliwy i odrobiną wody. Do powstałej pasty dodajemy kmin rzymski i przyprawiamy jak chcemy, ale generalnie ideałem jest osiągnięcie smaku hindusko-arabskiego ( tak, wiem, że to nie to samo, ale trudno określić, jak dokładnie mają smakować) - dodałam mieszanki Bombay Masala firmy Kotanyi.
Lepimy kuleczki wielkości orzechów włoskich lub trochę większe. Jeśli masa jest za rzadka, warto dodać bułki tartej, ale nie za dużo - nie możemy zgubić głównej nuty smakowej. Smażenie w głębokim oleju jest niezdrowe, więc usmażyłam je na oleju na patelni.

Oryginalnie podaje się w picie lub bułce - postanowiłam więc upiec moje ulubione oliwkowe bułeczki, o których już tu na blogu wspominałam.
Po rozkrojeniu bułki umieszcza się w środku pokrojone liście kapusty pekińskiej, plasterki pomidora i ogórka, jeden kotlecik, sos chili i sos sezamowy.
Sos sezamowy był dla mniej największym wyzwaniem. Wiedziałam tylko, jak smakował ten, który jadłam w Berlinie i wiedziałam, że był wegański, więc podobny efekt starałam się osiągnąć we własnej kuchni. Internet był małą pomocą - sezam jest składnikiem wielu sosów np. w kuchni chińskiej, ale mi chodziło o smaki bliskowschodnie.
W końcu coś znalazłam i oczywiście zmodyfikowałam - sos na bazie tahini. Nie miałam jej w domu, więc musiałam sama ją zrobić, co wbrew pozorom nie jest zbyt trudne, przedłuża tylko sam proces wykonania sosu.

SOS SEZAMOWY

Zrobić tahini - 6 łyżek sezamu, 3/4 szklanki wody, łyżeczkę oleju i 1/4 łyżeczki soli zmiksować

Otrzymujemy filiżankę tahini. Dodać ząbek czosnku, sok z 1 cytryny, odrobinę wody i 1/4 łyżeczki soli, szczyptę pieprzu. Wszystko zmiksować i schłodzić.

Oto kotlety tuż po usmażeniu.


A to gotowy falafel :

8 komentarzy:

  1. wygląda super apetycznie ale jak dziabnąc taką wielką kanapę??? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna mam chęć na orientalne dania. Niedawno robiłem i przy okazji jadłem pierwszy raz hummus. Nie wyszedł tak jak to sobie wymarzyłem, ale nie poddaje się.
    Podczas wycieczki do Krakowa, rozmyślałem o Twoich bułeczkach oliwkowych, chętnie bym je wtedy zjadł;).
    Falafel chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu. Nie wiedziałem, że można je usmażyć inaczej niż w głębokim tłuszczu. W tym wypadku to wiele zmienia i może w końcu doczeka się realizacji.
    Zdjęcie pobudza apetyt. Narobiłaś mi smaku :D.
    Też się zastanawiam jak to łyknąć, ale po ściśnięciu buły będzie można ją wcisnąć do paszczy :P.

    michu

    OdpowiedzUsuń
  3. Michu, tradycyjnie smaży się je w głębokim tłuszczu, ale wtedy masa musi być bardziej ścisła, bo inaczej się rozlecą. Bardzo lubię smażone potrawy, ale w ramach dbania o zdrowie staram się smażyć mniej i na mniejszej ilości oleju. Te falafele można nawet upiec, jeśli chcesz uzyskać efekt beztłuszczowy.
    Moje bułeczki są raczej nieduże i miękkie, więc łatwo można je ścisnąć:) Problem tylko z tym, że pita jest z jednej strony zamknięta, więc nie wycieka z niej sos, a z moich bułek wycieka i brudzi palce. Ale co tam:)
    Olga, dziękuję za miłe słowa!:) Naprawdę polecam z czystym sumieniem wypróbowanie tego przepisu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypróbowałem falafel. Zapomniałem o mieszance przyprawowej, której używałaś wiec pewnie nie smakowało jak powinno. Dałem to co miałem pod ręką: cayenne, tymianek, rozmaryn, curry, kurkumę, sól, pieprz. Z falafel wyszły raczej kotlety ciecierzycowe podane tradycyjnie z pyrkami i surówką, ale smakowało:).

    michu

    OdpowiedzUsuń
  5. no to się cieszę:) jeśli zaś chodzi o hummus, to ile ludzi, tyle przepisów, ja się w ogóle wyłamuję, bo w ramach oszczędności robię z grochu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez robię falafele i korzystam z tej samej mieszanki przypraw, ale do masy ciecierzycy dodaję kromkę chleba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, Zrobiłam falafele wg twojego przepisu ale z braku mieszanki przypraw było bez.. za to sporo kminu, nigdy wczesniej nie jadłam, wiec nie mam do czego odnieść smaku tego co mi wyszło- ale dla nas było rewelacyjne :) bardzo dziękuje za przepis i pomysł. Mam tylko pytanie- moje falafelki na patelni z niewlka ilościa tłuszczu się po prostu topiły.. tzn jakby ta masa się topiła, musiałam smażyc prawie bez tłuszczu- na co nie narzekam.. :) ale chyba konsystencja powinna byc inna niz mi wyszła, pozatym moje wyszły naprawde miękkie, i po wsadzeniu do pity można je bez problemu rozplaszczyć, tak ma być..? :)
    pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. bo falafele sie robi z namoczonej przez noc ciecierzycy, NIE gotujemy jej :) jadlonomia ma swietny przepis z ktorego zawsze korzystam

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...