czwartek, 16 kwietnia 2009

zaległe posiłki - halawa, falafle, quinoa salad

Dziś prezentuję kilka zaległych zdjęć sprzed świąt. Po pierwsze - halawa hinduska, o której już pisałam, moja ulubiona woodstockowa potrawa i jeden z nielicznych wegańskich deserów w hinduskiej kuchni ( dużo u nich niepasteryzowanego mleka i paneeru, który niby można zastąpić tofu, ale to nie to). Halawa warta jest więc uwagi - jest szybka, smaczna i bardzo tania, bo ze składników, które w kuchni ma każdy.

HALAWA

650 ml wody lub mleka sojowego ( lub po połowie)
300g cukru
szafran ( niekoniecznie)
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
35 g rodzynek ( ze dwie garście)
35 g orzechów ( laskowych lub włoskich - ja miałam akurat niesolone nerkowce)
200 g margaryny
225 g kaszy manny

Do mleka lub wody wsypać cukier, szafran i gałkę. Gotować minutę. Dodać rodzynki, zmniejszyć ogień i gotować dalej. Orzechy podprażyć, posiekać i odstawić.
W garnku roztopić margarynę. Wsypać suchą kaszę i prażyć ok. 10 minut mieszając, aż będzie złotobrązowa. Powoli wlewać do kaszy słodki płyn, cały czas mieszając. Uwaga, będzie pryskać! Szybko mieszać, by nie powstały grudki. Wrzucić orzechy. Gotować 2-3 minuty, by smaki się połączyły, a kasza wchłonęła płyn.
Podawać na gorąco do jedzenia łyżeczką lub po przestudzeniu pokroić w paski.

Wczoraj na obiad była quinoa salad, czyli sałatka z mojego drogocennego ziarna quinoa z warzywami. Jest szybka i prosta, przepis zaś znalazłam na blogu http://itaintmeatbabe.blogspot.com/

QUINOA SALAD
1 szklanka suchego ziarna quinoa
2 szklanki wody
1 kostak warzywna

Ugotować ziarno ( ok. 20 minut) i ostudzić.

Dodać : 1 szklankę kukurydzy, 1 szklankę fasoli flażoletki ( taka podłużna zielona), 1 szklankę czarnej fasoli ( dałam czerwoną z puszki), 1 pokrojony pomidor, 1 łyżkę oleju ( polałam lnianym), sól i pieprz.
Podawać na liściach sałaty. Jeść z pieczywem.




A to obiad z niedzieli wielkanocnej - "falafle orientalne" z ciecierzycy ( kupione w sklepie, trochę suche, ale bardzo dobre; muszę sama odtworzyć ten smak), frytki karbowane z piekarnika i sałatka.


Na koniec dowód na to, że podczas świąt nie tylko gotowałam i jadłam - grałam również w stymulujące umysł gry:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...