niedziela, 29 marca 2009

Jak zrobić wegańską galaretkę


Mimo że dla wegetarian i wegan oczywiste jest ( czy powinno być) niespożywanie żelatyny, gdyż jest ona produktem wybitnie zwierzęcym ( robiona jest ze skór), nie jest to oczywiste dla wielu "zwyczajnożerców", dlatego też często spotykam się z pytaniem, dlaczego nie chcę zjeść np. cukierka czy ciasta z galaretką. "Przecież to nie mięso"...jasne. Najdziwniejsze, że znałam też wegetarian, którzy jedli jogurty z żelatyną, bo mięsa to oni by nie zjedli, ale "co ich obchodzi jakaś żelatyna, której nawet nie widać".
Dla mnie nie ważne, kotlet czy żelatyna, grunt, że jedząc je wspiera się przemysł mięsny, a tego robić nie chcę.

Żelatyny uniknąć trudno - przemysł spożywczy hojnie nią szafuje. Jest w galaretkach, niektórych słodyczach, najtańszych jogurtach ( np. Tola z Biedronki) i serkach do smarowania. Odżywiając się wegańsko nie ma się tego problemu, bo po prostu omija się stanowisko z nabiałem, ale ostatnio, próbując kupić zwykły mleczny jogurt dla mojego chłopaka miałam spory problem. Nie kupię świadomie czegoś z żelatyną, więc przepatrzyłam kilka półek - i naprawdę trudno było coś znaleźć, wszędzie w składzie "żelatyna wieprzowa"...Danone też zaczął ją dodawać, ale Danone w ogóle sucks.

Pewnie, że bez galaretki można żyć ( a bez czekolady nie), nie jest to najlepszy słodycz świata. Ale czasem mam ochotę jakąś przegryźć. Na szczęście niektóre firmy ( chyba z oszczędności) zaczęły produkować galaretki na pektynie - np. galaretka Mello czy Majestic ( z Biedronki, produkowana przez Wawel). Do tego są one w gorzkiej czekoladzie bez mleka, więc i wilk syty, i owca cała.

Postanowiłam jednak zrobić własną, korzystając z agaru, który jakiś czas temu zamówiłam sobie z Czech i leżakował sobie w szufladzie, czekając na lepsze czasy.

Przepis zaczerpnęłam z mojego ulubionego bloga "Śmierć kanapkom", ale tam chodziło o galaretkę pomarańczową zdaje się, a ja, z braku soku pomarańczowego, zrobiłam wiśniową.

Potrzebujemy :
0,5 litra gorącej wody
Kilka łyżek syropu wiśniowego, nalałam po prostu z butelki
miseczki mrożonych drylowanych wiśni ( po rozmrożeniu)
1,5 łyżeczki agaru
kilku łyżek cukru

Wodę gotujemy w czajniku, wlewamy go garnka razem z syropem i wiśniami, słodzimy. Czekamy aż zawrze i dosypujemy stopniowo agar, intensywnie mieszając. Wyłączamy gaz i przelewamy do szklanego naczynia, odstawiamy. Moja była ścięta po jakichś trzech godzinach, i to bez lodówki!
Świetnie pasuje do mojego czekoladowego ciasta.

3 komentarze:

  1. Dzięki za przepis, właśnie marzymy o wegańskim serniku na zimno z galaretką i rozważamy, co lepsze - pektyna czy agar :) Zatem agar! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypadkiem żelatyna nie jest z kości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelatynę produkuje się, i ze skór i z kości. Nie jestem tylko pewna, czy żelatyna ze skór używana jest w przemyśle spożywczym ( widziałam ją tylko w sklepie plastycznym- używa się jej min. Do gruntowania płótna).

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...