środa, 25 listopada 2009

wyróżnienia i inne cuda


Dziękuję http://wegetarianka.blox.pl/html za wyróżnienie mojego bloga. Za to samo dziękuję również http://czcicielkasoi.blogspot.com. Miło, że ktoś docenia mój chaos kuchenny i moje pomysły.

Moje wyróżnienia idą do :
1. Zgodnie z przewidywaniami wielka trójca wegańskiego gotowania : http://ciekawesniadanie.blogspot.com/
2. http://ilovetofu-cb.blogspot.com/
3. xvegeliciousx.blogspot.com.
4. I dalej - moja ulubiona ostatnio Isadora http://kuchenne-fantazje.blogspot.com/
5. Zajebista Olga Spaceage http://wiecejyofu.blox.pl/html
6. http://wytwory.blox.pl - blog nie tylko o weganizmie, ale przepisy bardzo fajne
7. http://kuchniaww.blogspot.com/

...i wiele, wiele innych, również anglojęzycznych blogów. Oby tak dalej! Rok temu było o wiele mniej wegetariańskich i wegańskich blogów. Warto pisać. I gotować.

A dla was dziś :

Pyszne śniadanie na słodko - owsianka z jabłkami i cynamonem, ciastko z kawałkami czekolady ( znane z poprzedniego posta) i Inka z sojowym mlekiem.

Polenta kukurydziana z ziołami i wegańskim cheddarem, sos pomidorowo-fasolowy i gotowane brokuły.

Kolejne ciastka roku ( nadużywam tego określenia stanowczo) - owsiane z rodzynkami i orzechami włoskimi.


I ekologiczny kot, lubiący papierowe torby z papieru z odzysku...

...i pudełka po paczkach z wegańskim jedzeniem.

wtorek, 24 listopada 2009

ciastka, pizza i serowa kolacja

Serowa kolacja - wreszcie pojawiła się możliwość zrobienia tego, co w wegetariańskich czasach - nakrojenia talerza różnego rodzaju serów, oliwek, borówek czy żurawiny, krakersów czy włoskiego pieczywa.
Wegańskie sery Redwood naprawdę dają radę. Niestety już się skończyły, dziś wmieszałam resztę cheddara do polenty.Mozarella, włoska foccacia, czarne oliwki, pomidor i cheddar oraz trochę sojonezu. Można jeść bez końca.
Deser pokolacyjny - zielone winogrona, banany i pomarańcze z bitą śmietaną Soyatoo.

Pizza w amerykańskim stylu - sos pomidorowy, czarne oliwki, zielona papryka, mozarella, pieczarki, cebula. Wyszła naprawdę nieźle.

Chocolate Chip Cookies czyli ciasteczka z kawałkami czekolady

2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku
1/2 łyżeczki soli
cynamon
kawałki czekolady ( dałam całą gorzką wedel)
1 szklanka brązowego cukru
1/2 szklanki oleju
1 łyżeczka aromatu waniliowego
1/4 szklanki wody

Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej!

Zmieszać mąkę, proszek, sól, cynamon i pokruszoną czekoladę. Oddzielnie zmieszać cukier, olej, wanilię i wodę. Dodać mokre do suchego, dobrze wymieszać.
Piec 5-10 minut ( tak, to nie pomyłka, po wyjęciu twardnieją).

To naprawdę dobre ciacha, na pewno zrobię je kolejny raz, choć nie pobiły czekoladowo-dżemowych Olgi Spaceage.

sobota, 21 listopada 2009

fabryka seitanu

Seitan to po prostu gluten pszenny. Zawiera mnóstwo białka, a jego niewątpliwą zaletą jest możliwość formowania z niego różnych dziwnych kształtów. Jest pod tym względem dużo bardziej plastyczny od tekstury sojowej, nie mówiąc już o samym nudnym mięsie.

Eksperymentowałam z nim trochę ostatnio, bo przymierzam się do samodzielnej organizacji wegańskich świąt dla sześciu osób, z których tylko ja jestem weganką. Chcę więc dobrze wypaść, chcę, żeby było smacznie, zdrowo, ale też dużo i świątecznie, więc nie podejmę gości sałatką i ciasteczkami ( choć takie opcje też będą).

Jak zrobić seitan?

Są dwa sposoby, z których stanowczo polecam drugi, łatwiejszy i szybszy, choć wymagający wydania 6 zł.

1. Kupujemy mąkę pszenną, im wyższy typ ( numerek), tym lepiej. Zagniatamy z niej kulę z odrobiną wody i tę kulę płuczemy w lodowatej wodzie z półtorej godziny, aż wypłuczemy mąkę, woda zacznie mieć przezroczystą barwę i w rękach pozostanie nam sam gluten - sprężysta kula o fakturze mięsa.
Ta opcja ma same wady - brudzi się siebie i pół kuchni, operacja trwa godzinami, ręce bolą od lodowatej wody, a gluten nie jest i tak porządnie wypłukany i robi się klucha.
2. Dlatego polecam opcję 2 - kupujemy mieszankę seitanową, np. w evergreenie ( nie reklamuję specjalnie tego sklepu, po prostu często tam zamawiam), dolewamy kubek wody, zagniatamy i voila - mamy kulę seitanową w 5 minut!

Następne kroki

Kulę przekroiłam na pół. Połowę ugotowałam w bulionie warzywnym, połowę w kombinacji sosu sojowego, cukru i soli oraz czosnku. Seitan gotuje się ok. godziny.

Kulę odławiamy i zaczynamy szaleć. U mnie powstały :

Kotlety z seitanu - ugotowaną kulę pokroiłam na plastry, każdy panierowałam w cieście naleśnikowym i obtaczałam w bułce. Nadają się do hamburgerów, ale i samodzielnego jedzenia.

"Nuggetsy" - tekstura podobna do kurczakowego mięsa z Mc Donalda, czyli są trochę mdłe, ale wynagradza wszystko ostra panierka. Pyszne, w sam raz na jeden gryz, można jeść na zimno albo zabrać ze sobą np. do kina zamiast ohydnych rzeczy sprzedawanych w kinowych barach.

I "indyk" - pierwsza próba niezbyt udana, ale będę walczyć dalej.
Próbowałam zrobić cały obiad według wegańskich przepisów na święto thanksgiving. Mamy więc indyka ( seitan marynowany w ostrym sosie, ugotowany i upieczony z nadzieniem), nadzienie ( kasza gryczana, seler, natka pietruszki, pieczarki, cebula), żurawiny ( ze słoika), garlic mashed potatoes ( ziemniaki puree ubijane z czosnkiem) i gravy, czyli tłusty sos do "indyka" ( na bazie drożdży, mleka sojowego i szałwii, jeśli ktoś chce to opiszę dokładniej).

"Indyka" nie widać za bardzo na zdjęciu, kryje się pod białym sosem. Ale i tak nie jestem z niego specjalnie zadowolona - wygląd był dość ok, ale smak taki sobie. Muszę wymyślić na niego inny sposób.

środa, 18 listopada 2009

setny post - why vegan?

Zakładając w marcu bloga nie sądziłam, że będę miała tyle do powiedzenia i pokazania, i że blog tak się rozrośnie. Na razie mogę powiedzieć, że idea wegańskiego dziennika podoba mi się coraz bardziej, co więcej, myślę, że tego typu blogi są potrzebne, bo stron po polsku na takie tematy jest jak na lekarstwo.
Obiecuję, że będę nadal gotować, bo to jedna z największych pasji mojego życia, i nadal będę o tym pisać.

Dziś, zamiast typowych przepisów, chciałabym przybliżyć trochę wegańską tematykę wszystkim wahającym się i nieprzekonanym.

1. Co to weganizm?

Dla mnie to postawa przede wszystkim etyczna. Uważam, że to jedyna dieta, która eliminuje do minimum krzywdzenie zwierząt i łamanie ich praw. Odrzucenie mięsa to już dużo, ale to pierwszy krok. Produkcja jajek czy mleka i śmietany również prowadzi do okaleczania i śmierci tysięcy zwierząt.
Wybór był prosty - żeby być w zgodzie ze sobą i poglądami, które wyznaję i głoszę musiałam zostać weganką.

2. Co jedzą, a czego nie jedzą weganie?

Opowieści o tym, jak to "jemy tylko trawę i korzonki" można między bajki włożyć. Dieta wegańska jest urozmaicona, smaczna i zdrowa, co więcej zmusza do kreatywności i używania wyobraźni. Nagle otwiera się przed nami świat mnóstwa nowych smaków warzyw, owoców, orzechów, które możemy poznać i kulinarnie wykorzystać.
Weganie jedzą warzywa, owoce, jadalne kwiaty, orzechy, pestki, kasze, ryże, ziarna, oleje, wyroby mączne i wszelkie przetwory warzywne, do których powstania nie użyto substancji pochodzenia zwierzęcego.
Nie jedzą : mięsa, ryb, mleka i wszystkiego, co zawiera laktozę, serów, żelatyny, jajek, miodu pszczelego. Nie używają wyrobów skórzanych ( tak, nie noszę nic ze skóry i nie jest to trudne), wełny, jedwabiu, wosku, kosmetyków i lekarstw testowanych na zwierzętach.

3. Czy weganizm nie jest szkodliwy?

Krążą różne mrożące krew w żyłach historie dotyczące naszej diety. Prawda jest taka, że wystarczy jeść urozmaicone posiłki w jej ramach i suplementować witaminę B12, i wszystko jest w porządku. Weganizm jest zdrowszy, prostszy i bardziej naturalny od innych diet, wegańskie posiłki zawierają mniej tłuszczu i sztucznych składników, a więcej witamin i cennych enzymów oraz błonnika.
Dobre działanie weganizmu obserwuję na swoim własnym przykładzie. Jestem chora na wirusowe zapalenie wątroby i mój wirus jest aktywny. Bycie na "zwykłej" wegetariańskiej diecie utrzymywało wyniki moich badań na średnim poziomie. Weganizm sprawił, że są one takie, jak u zdrowego człowieka. Po prostu wyeliminowałam z diety wszystko, co szkodliwe, zanieczyszczone. Schudłam przy tym kilka kilogramów bez żadnego wysiłku ( a miałam z czego chudnąć).

A teraz część rozrywkowa!
Pokażę wam moje nowe zakupy, na które czekałam od kilku dni.
Z evergreena : mieszanka na seitan, sól czarna, sojaneza, skrobia kukurydziana, sałatka a la tuńczyk, krem do twarzy Himalaya i wafle bezglutenowe Cell Hope.
Dwa sery Cheezly - wegańska mozarella i wegański "czerwony ser dojrzewający", czekolada na mleku sojowym, bita śmietana Soyatto i warzywna karma dla kota ( na razie wzgardził).

A oto moje książki kucharskie, mam dla nich specjalną półkę. Wegańskich po polsku właściwie nie ma, wszystkiego prawie szukam w necie. Jeśli chodzi o wegetariańskie, sytuacja na rynku się poprawia.

I to, z czego korzystam najczęściej - zwykły zeszyt z hello kitty, a w środku strony pełne wegańskich przepisów, spisanych przeze mnie z netu i zasłyszanych od znajomych. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym go zgubiła...

Dziękuję za osiem wspólnych miesięcy i czytajcie dalej:)

wtorek, 17 listopada 2009

pizza, kulki i super makaron

Proste, ale pyszne smaki.

Pizza z sosem "serowym"

Ciasto na pizzę : 1/2 kostki drożdży, letnia woda i cukier - zrobić zaczyn. Wsypać 0,7 kg mąki i dolać kilka łyżek oleju, wyrobić, odstawić na godzinę w ciepłe miejsce.

Na pizzy : sos pomidorowy, przyprawa do pizzy Prymat ( bez glutu sodu), czerwona papryka, kukurydza z puszki i "sos serowy".

Sos : pół kostki drożdży, dwie łyżki mąki, łycha musztardy, sól, pieprz, odrobina curry dla koloru, mleko sojowe lub woda, łyżka oleju lub rozpuszczonej margaryny. Całość dusimy kilka minut w rondlu, rozcierając grudki i szybko mieszając.


Piec 20-30 minut.

Kulki czekoladowo-kawowe z płatków owsianych

W rondlu rozgrzać pół kostki wegańskiej margaryny lub z 5 łyżek oleju. Wrzucić kubek płatków owsianych i podgrzewać, mieszając, aż zmiękną. Dodać 4 łyżki gorzkiego kakao, 1 łyżkę sypkiej kawy mielonej, 1/3 kubka cukru pudru i dowolny aromat. Mieszać na małym ogniu, aż masa zacznie apetycznie pachnieć. Można wrzucić do środka orzechy lub rodzynki, tym razem jednak nie miałam.
Ostudzić masę i formować nieduże kulki, po czym obtaczać je w kokosie. Wstawić na 1-2 h do lodówki ( można też jeść od razu, ale mogą się rozpadać).


Makaron z fasolką borlotti, boczniakami i sosem cynamonowo-pomidorowym

Wręcz słyszę to głośne "Nieee! Cynamon i pomidory?". Tak, tak, moi drodzy, cynamon występuje nie tylko w daniach słodkich. Jest jedną z podstawowych przypraw w daniach obiadowych choćby kuchni indyjskiej.
U mnie jego dodatek do sosu pomidorowego i grzybów z fasolą dał niesamowity efekt. Nie mogliśmy przestać jeść tego obiadu.

Na oleju rozgrzać pokrojone w paski boczniaki ( 150-200g) i również pokrojoną czerwoną paprykę. Posolić, popieprzyć, polać sosem z ostrej papryki lub posypać słodką papryką w proszku, odrobiną chilli - i dodać łyżeczkę cynamonu. Wsypać osączoną puszkę fasolki borlotti ( to taka brązowa nakrapiana, dość drobna). Zalać puszką pomidorów lub przecierem.Dusić całość z 15 minut.
Osobno ugotować makaron świderki. Na porcję makaronu na talerzu wyłożyć gorący, pachnący gulasz.
Umrzeć z zachwytu.

Dziś na obiad zupa-krem z czerwonej papryki, ziemniaków i ryżu. Jest ciepło, dziesięć stopni, ale mimo to jesień w natarciu.

niedziela, 15 listopada 2009

ryba z selera i twarożek z ryżu

...czyli wegański wypas roku.

Dziś prezentuję dwa podpatrzone przepisy, które ujęły mnie swoją pomysłowością i podobieństwem do niewegańskich odpowiedników. Nie żebym tęskniła za rybami - nigdy ich nie lubiłam, ale podoba mi się idea "oszustwa", która stoi za przyrządzaniem wegańskich ekwiwalentów i zastanawianiem się, czy ktoś się zorientuje.

Więc, po pierwsze - Ryba z selera, według bloga http://xvegeliciousx.blogspot.com/

1 duży seler bulwiasty
przyprawa do ryb, a jeśli nie mamy to sól, pieprz i papryka w proszku
kilka łyżek mąki
kilka łyżek wody
bułka tarta
olej


Seler obieramy, kroimy na plastry grubości 1-1,5 cm i gotujemy w bulionie warzywnym lub wodzie z solą. Gdy zmięknie odławiamy go i odkładamy.
Robimy ciasto naleśnikowe do maczania filetów : mąka, woda, sól, papryka lub przyprawa do ryb. Ma mieć konsystencję gęstej śmietany.
Każdą "rybę" maczamy w cieście, obtaczamy w bułce i smażymy na oleju na jasnobrązowo.

Jemy z ziemniaczanym puree i buraczkami. Wygląd i konsystencja jest naprawdę filetowa, natomiast całość pozbawiona jest ohydnego rybiego zapachu.


Jako drugi zaprezentuje się twarożek wegański według kuchennej wymiataczki z bloga http://wytwory.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?601065

Byłam sceptycznie nastawiona do twarożku z ryżu, ale, jako że serki twarogowe są tym, czego mi w weganizmie brakuje, a twarożek z tofu mi nie smakuje ( może nie trafiłam jeszcze na fajny przepis), postanowiłam dać mu szansę. No i...warto. Tuż po zrobieniu nadal smakuje ryżem, ale następnego dnia, gdy postoi w lodówce i przegryzie się z cebulą i warzywami zaczyna być pyszny. No i ta twarogowa konsystencja! Jem go na chlebie razowym z pomidorem.

płatki ryżowe - 1 kubek
1 kubek wrzątku
sól, pieprz
2 łyżki oleju
pocięta dymka ( część cebulowata i szczypior też)
koperek
2 łyżki sojowego jogurtu naturalnego lub nat. mleka sojowego

Całość porządnie zmiskować, odstawić na kilka godzin, a najlepiej na całą noc do lodówki.

czwartek, 12 listopada 2009

ain't no sunshine

Witam się z wami bardzo niegramatycznym tytułem notki, czego jestem doskonale świadoma. Ale, jako że język angielski karmi mnie i utrzymuje, mogę go czasem zmasakrować.

W kuchni też listopadowa masakra.

Wtorek - spaghetti razowe, szpinak i sos sezamowy. O połączeniu zielonych warzyw z tahini czytałam niedawno na blogu http://vegancrunk.blogspot.com/ Nie wpadłam na nie sama wcześniej, a szkoda, bo szpinak z sosem sezamowym naprawdę miażdży.

Gotujemy 250g makaronu spaghetti, najlepiej razowego. Podsmażamy pokrojoną cebulę i dwa posiekane ząbki czosnku. Dorzucamy mrożony szpinak - jedno opakowanie. Dusimy dopóki się nie rozpuści i nie zmięknie, doprawiamy solą i pieprzem.
Umieszczamy sowitą porcję szpinakowej masy na makaronie i polewamy sosem sezamowym.

Sos sezamowy

3 łyżki tahini
sól, pieprz
sok z połowy cytryny
1 ząbek czosnku
1/2 filiżanki wody

Zmiksować.


I pseudohamburger, bo każdy ma czasem dzień fastfoodowy. Ja miewam takie dni rzadko, ale jednak.

Kupiłam Slim burgery Polsoja, niezbyt smaczne i mało wyraziste, lepsze są kotlety własnej roboty, ale nie miałam czasu ani siły ich lepić.
W kajzerce umieściłam kotlet, posmarowałam węgierską pastą paprykową z Kauflandu, dołożyłam sałatę, plasterki pomidora, ogórka kiszonego i trochę majonezu.

Czekam też na gigantyczne zamówienie z Evergreena. Przyjdzie między innymi seitan, z którym mam zamiar pokombinować bardziej, niż zwykle - szukam pomysłów, bo mam na obiedzie w pierwszy dzień świąttradycyjnie jedzących rodziców, a cała uczta będzie wegańska. Seitan godnie zastąpi indyka. Zamierzam nafaszerować go kaszą i uformować z niego jakiś apelujący do oka kształt.